„Atomowy szpieg”

Nie pisałem tej książki ani „na kolanach” przed Kuklińskim, ani z „potrzeby serca” w jego obronie. Nie pisałem też po to, by wskazać, ze pułkownik w pojedynkę zapobiegł III wojnie światowej i obalił komunizm, bo wiem, ze losy świata nigdy nie zależą od jednego człowieka, choćby stała za nim potęga wiedzy czy władzy. Pisałem o nim, jakim był, nie powstrzymując się niekiedy od domysłów i kontrowersyjnych rozważań interpretacyjnych. Starałem się rozpatrzyć nawet najbardziej szalone hipotezy bezwzględnych przeciwników Kuklińskiego, poszukując w nich jakiegoś logicznego sensu. Wie bowiem, ze świat tajnych służb i szpiegostwa to bardzo często pozorny chaos i brak logiki. W związku z tym moja książka zapewne nie zadowoli w pełni ani admiratorów pułkownika, widzących w nim same zalety, ani tym bardziej jego zaprzysięgłych wrogów. Sprawa Kuklińskiego nie potrzebuje jednak naukowego „lakiernictwa” ani przesadnej krytyki i spiskowych domysłów. Potrzebuje wyłącznie prawdy!

Ze wstępu Sławomira Cenckiewicza