Autorytet, nie celebryta

Trudno doszukiwać się w historii powojennej Polski, a nawet świata postaci bardziej znaczącej niż Jan Paweł II. Dziś, w setną rocznicę jego urodzin, warto poświęcić chwilę, by odkryć na nowo głębię jego nauczania.

Dla Polaków osoba Jana Pawła II od samego początku pontyfikatu była wyjątkowa. Sprawdziły się wówczas prorocze niemal słowa wiersza Juliusza Słowackiego, mówiące o „słowiańskim papieżu, ludowym bracie”. Papież Polak stał się iskrą nadziei dla zmęczonego jarzmem komunizmu narodu. Umacniając duchowo rodaków, przyczynił się do upadku komunizmu. Jednak, mimo kolosalnego wpływu politycznego, Jan Paweł II to przede wszystkim autorytet moralny. Niestety, dla coraz większej ilości osób święty staje się zaledwie celebrytą. Powtarza się, że Karol Wojtyła był wielkim Polakiem i kochał młodzież, ale czy nie jest to spłycenie jego postawy? Wielu powtarza, że jest on ich autorytetem, ale jak tak naprawdę stosują się do jego nauczania?

Nie wolno nam wpaść w pułapkę pustych frazesów. O wielkości Jana Pawła II nie decyduje jedynie fakt, że był on papieżem, przyczynił się do obalenia komunizmu, czy nawet to, że został ogłoszony świętym. To wszystko jest zaledwie rezultatem jego postawy moralnej. Jego wielkość bierze się z głoszonej przez niego nauki o człowieku. Przez swój ogromny dorobek teologiczny i filozoficzny, papież Polak wskazywał na jeszcze większy autorytet. Chrześcijański personalizm głoszony przez niego narodom nie powstałby bowiem, gdyby nie postać Jezusa Chrystusa. Skoro on jest „drogą, prawdą i życiem”, to Jan Paweł II powinien być drogowskazem. W dobie kryzysu autorytetów warto zagłębić się w jego nauczanie i wyciągnąć wnioski, które mogą wydawać się trudne. Zakładają bowiem nawrócenie, czyli ciągłą pracę na sobą. Dają jednak gwarancję wydania wyłącznie dobrych owoców. Największą cześć świętemu Janowi Pawłowi II oddać możemy przez nasze działania, przez dawanie świadectwa, tak jak on dał świadectwo, wzorem samego Jezusa.

Szymon Górko