To już drugi, a zarazem ostatni miesiąc mojego pobytu w Barcelonie. To miasto zachwyciło mnie do reszty. Jaki jest tego powód? Barcelona słynie ze swojej indywidualności i różnorodności. To miasto, w którym nie można się nudzić. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, zaczynając od pięknych miejsc kultury, kończąc na starych uliczkach, pełnych sklepów z pamiątkami. Niezależnie od pory roku Barcelona tętni życiem.

Jak już wspomniałam, miasto, w którym odbywam praktyki inspiruje, zarówno artystów, jak i turystów. Na każdym rogu znajdują się wystawy, w których można zobaczyć dzieła hiszpańskiej oraz światowej sztuki, powstałe w przeciągu ostatniego tysiąclecia, a także muzea, które przybliżą turystom wiedzę na temat Katalonii oraz jej historii.
Jednym z nich jest Muzeum Sztuki Katalońskiej zlokalizowane na wzgórzu Montjuïc. Mieści się w nim imponująca kolekcja sztuki romańskiej, gotyckiego malarstwa i rzeźby. Jeśli ktoś jest fanem sztuki współczesnej, powinien odwiedzić Villa del Arte Galleries – to galeria sztuki, reprezentuje ponad 30 krajowych i międzynarodowych, uznanych i początkujących malarzy, fotografów i rzeźbiarzy.

Polecam więc czasem zboczyć z wyznaczonej trasy i zajrzeć do takich miejsc, aby zobaczyć świat innymi oczami. Niektóre muzea i galerie sztuki w Katalonii oferują darmowe wejście raz w miesiącu, a część jest otwarta dla zwiedzających nieodpłatnie w każdą niedzielę lub sobotę. Dzięki temu można niskim kosztem spędzić miło czas.

Spacerując po Barcelonie trudno nie zauważyć Arc de Triomf, czyli Łuku Tryumfalnego. To jeden z punktów na turystycznej mapie Barcelony. Został zaprojektowany przez Josepha Vilasec w 1888 roku z okazji światowej wystawy. Budowla ta jest wejściem do pięknej alei prowadzącej do Parku de la Ciutadella. Mieszkańcy Barcelony przychodzą tam miło spędzić swój wolny czas, dzieci biegają, puszczają bańki mydlane, jeżdżą na wrotkach. Starsi delektują się ciszą i spokojem tego miejsca. To teren, gdzie można posłuchać miejscowych muzyków i odnaleźć spokój od zatłoczonych turystycznych uliczek.

Co do praktyk, które są głównym powodem mojego wyjazdu, to czas spędzony w Szkole Polskiej uważam za świetny. Sobotnie południa są dla mnie, jak i dla dzieci, bardzo intensywne. Dzielnie wykonujemy wszystkie zadania, które mają na celu rozwinąć, jak i pobudzić świadomość patriotyczną. Ostatnio dowiedzieli się, jak wygląda Marsz Niepodległości w Polsce oraz świętowaliśmy dzień dwujęzyczności, podczas którego dowiedziałam się, że uczniowie Szkoły Polskiej potrafią komunikować się nie tylko w języku polskim i hiszpańskim, ale też w innych językach. Ostatnio zadaniem moim, jak i innych praktykantek, było przedstawienie inscenizacji. Takie oderwanie od standardowych zajęć pozytywnie wpłynęło na tok lekcji. Musiałyśmy wykazać się kreatywnością i pomysłowością. Ostatecznie wszystko wyszło dobrze. Skupienie, jak i zaciekawienie dzieci, było dla nas największą nagrodą oraz oczywiście prośba o powtórkę.

To już moje ostatnie chwile w Barcelonie, dlatego staram się jak najwięcej zobaczyć i wynieść z tego miasta. Powrót do szarej rzeczywistości będzie trudny. Barcelona zdecydowanie różni się od Polski, zarówno pogodą, kulturą, jak i temperamentem ludzi. Pozostaną jednak ciepłe wspomnienia miasta, które nigdy nie śpi.

Maria Rębisz Sasiela