Chińska pajęczyna

Budowa nowej sieci 5G a amerykańskie i chińskie wpływy na świecie

W ostatnich tygodniach byliśmy skupieni na sprawach polskich w związku z gorącym czasem poprzedzającym wybory parlamentarne. Szkoda, że problematyka dotycząca stosunków międzynarodowych była trochę mniej widoczna w trakcie przedwyborczych dyskusji oraz w programach wyborczych głównych partii. A to właśnie sytuacja geopolityczna ma obecnie ogromny wpływ na możliwość prowadzenia polityki wewnętrznej bardzo wielu krajów naszego regionu.

Polityczne powiązania

Żeby zrozumieć znaczenie tego typu zależności, powinniśmy zwrócić uwagę nie tylko na deklaracje polityczne, ale również na próby zdobycia przez największe kraje pozycji dominującej, szczególnie w obszarach najnowszych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Dobrym przykładem takich skomplikowanych zależności może być analiza aktualnej sytuacji na granicy turecko-syryjskiej po decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z tego regionu.

Armia turecka, po deklaracji amerykańskiego prezydenta, przystąpiła do ofensywy na terytoria kontrolowane przez siły kurdyjskie. A przecież jeszcze niedawno Kurdowie wspólnie z Amerykanami walczyli z Państwem Islamskim (ISIS) i doprowadzili praktycznie do likwidacji tej terrorystycznej struktury. Jednak dla Turcji siły kurdyjskie to zbrojne ramię Partii Pracujących Kurdystanu, neomarksistowskiej organizacji terrorystycznej, która do dzisiaj w swoim logo ma czerwoną gwiazdę. Co prawda z taktycznego punktu widzenia została ona wykorzystana w wojnie z ISIS, ale formalnie Amerykanie nie traktowali jej jak sojusznika i nie podpisali z nią żadnych wiążących dokumentów uznawanych przez prawo międzynarodowe.

Kurdowie to prawie 30-milionowy naród zamieszkujący pograniczne tereny dużych, silnych państw: Turcji, Iranu oraz Syrii i Iraku. Od wielu lat różnymi metodami próbują oni odzyskać niepodległość, jednak ich położenie geopolityczne sprawia, że nie mają na to żadnych szans.

Zimna wojna

Nas w Polsce powinna interesować rywalizacja amerykańsko-chińska. W ostatnich tygodniach weszła ona w nową fazę, którą – korzystając z terminologii „zimnowojennej” – możemy nazwać lekkim odprężeniem. Jak podaje agencja Bloomberg, prezydent Donald Trump zapowiedział, że prawdopodobnie już w listopadzie dojdzie do podpisania porozumienia handlowego z prezydentem Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Zapewne doszło do pewnych ustępstw i bilateralnych porozumień, które jeszcze niedawno wydawały się nie do przezwyciężenia. Podobno Amerykanie obiecali czasowo zawiesić cła na towary z Chin na kwotę 250 mld dolarów, a Chińczycy zobowiązali się do znacznego zwiększenia importu produktów rolnych z USA.

Ważniejszym jednak elementem rywalizacji amerykańsko-chińskiej są nowoczesne technologie. Najważniejszym graczem na rynku wydaje się firma Huawei, która chciała zdominować rynki europejskie nie tylko produktami elektroniki użytkowej, ale przede wszystkim budową infrastruktury sieci 5G („Nasz Dziennik”, Polacy na podsłuchu, 7.10.2019). Polska podpisała już w tej sprawie porozumienie z firmami amerykańskimi, ograniczając w ten sposób dostęp chińskiego giganta do naszej strategicznej infrastruktury informatycznej.

Pierwotnie produkty chińskiej firmy zostały uznane w Stanach Zjednoczonych za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i przedsiębiorstwa działające na terytorium amerykańskim dostały zakaz utrzymywania kontaktów handlowych z tą firmą. Jednak z uwagi na silne powiązania pomiędzy Huawei a globalną firmą Google administracja amerykańska postanowiła i tutaj poluzować reguły w kwestii sprzedaży niektórych produktów elektroniki użytkowej. Jakie będą szczegóły tego odprężenia, dowiemy się zapewne już niebawem i będą to informacje bardzo ważne dla Polski.

Produkty chińskiego giganta cieszą się dużą popularnością na rynkach europejskich. Wartość kontraktów handlowych, a także tranzytu tych towarów przez Polskę dalej do Europy to duży rynek, wart wiele miliardów dolarów. Poza tym z naszego punktu widzenia ważne jest, że infrastrukturę sieci 5G w Rosji budować ma właśnie Huawei i nic nie zapowiada, aby w Moskwie zastanawiano się nad alternatywnym dostawcą. Technologiczne zbliżenie rosyjsko-chińskie to dla Polski poważny problem, który musimy brać pod uwagę szczególnie w kontekście planowanych projektów gospodarczych pomiędzy Unią Europejską a Rosją.

Dane z Apple’a w chińskich rękach

Warto wspomnieć, że Amerykanie na terenie swojego kraju mają również inne poważne problemy z technologiami informatycznymi pochodzącymi z Chin. Kilka dni temu ukazały się informacje, że Apple wysyła dane ze swojej przeglądarki internetowej Safari do firm Tencent Safe Browsing oraz Google Safe Browsing, gdzie ta pierwsza jest bezpośrednio powiązana z Komunistyczną Partią Chin. Dzisiaj jest już standardem, że dbałość o bezpieczeństwo przeglądanych przez użytkownika stron internetowych jest kontrolowana przez profesjonalne firmy, które specjalizują się w technologiach bezpieczeństwa sieciowego. Jednak dlaczego Apple wybrał firmę, która produkuje gry dla Komunistycznej Partii Chin oraz pomaga cenzurować komunikatory działające na chińskim terytorium?

Dane, które udostępnia Apple, mogą służyć nie tylko do lokalizacji użytkowników, ale również do ich profilowania i śledzenia. Warto również pamiętać, że w przeszłości Apple usuwał ze swojej aplikacji Apple Music piosenki nieprzychylne Komunistycznej Partii Chin oraz ukrywał informacje o autonomii Tajwanu, który nie jest uznawany przez rząd w Pekinie. W Państwie Środka od lat technologie informatyczne wspierają metody inżynierii społecznej realizowane przez Komunistyczną Partię Chin („Nasz Dziennik”, Globalne więzienie, 8.10.2018). Od 1 grudnia w Chinach zacznie działać nowy system inwigilacyjny wymagający skanowania twarzy każdego obywatela, który chce korzystać z domowego dostępu do internetu bądź telefonu komórkowego.

Oczywiście oficjalnym celem tego systemu jest walka z terroryzmem i zwiększenie bezpieczeństwa w internecie. Jednak w praktyce pozwoli to w pełni kontrolować wszystkie czynności wykonywane przez obywatela Chin z użyciem komputera bądź telefonu komórkowego. To już nie tylko odebranie wolności słowa, ale również cenzura prewencyjna w wykonywaniu wielu innych podstawowych czynności.

Według danych szacunkowych, dzisiaj w Chinach zamontowano w różnych miejscach już prawie 3 miliardy kamer. Mogą one nadzorować właściwie całą populację, jednak najtrudniejsze z technologicznego punktu widzenia było wykorzystanie algorytmów rozpoznawania twarzy. Po wprowadzeniu nowego systemu ten problem będzie już rozwiązany, każdy obywatel swoją czynność w sieci niejako „podpisze” wyglądem swojej twarzy.

Jeśli do tego systemu dodamy działający już system kredytu społecznego wystawiający oceny „poprawnego zachowania” każdemu obywatelowi, możemy już mówić o pełnym systemie inwigilacji. Kiedy zacznie on również wykorzystywać dane zbierane przez sieć 5G i czujniki zamontowane w ubraniach, butach, samochodach, a nawet naczyniach i urządzeniach AGD, to niezmiernie trudno będzie Chińczykom znaleźć miejsce, gdzie nie będą na bieżąco podglądani i oceniani przez system. A pamiętajmy, że w ten sposób otrzymywać będą punkty kredytu społecznego pozwalające im kupować bilety lotnicze i kolejowe, składać wnioski kredytowe czy też skracać kolejki do szpitali lub gabinetów dentystycznych.

Światłowody na dnie oceanów

W tym roku na Oceanie Atlantyckim zaczęły się pojawiać chińskie okręty z misją badań oceanograficznych dna morskiego, aby wyznaczać nowe trasy morskie. Statkom badawczym towarzyszą okręty podwodne, bez nich dokładne badania dna morskiego są niemożliwe. Po co Chińczykom mapy dna morskiego na oceanie znajdującym się tysiące mil morskich od ich wybrzeży? Zapewne aby zaplanować kolejne połączenia światłowodowe na dnie morskim.

 

Dzisiaj sprawny przepływ informacji jest ważniejszy niż zdolności obliczeniowe w największych nawet komputerach. Ten, kto ma własne światłowody, ten ma władzę. Umożliwiają one niezależne przesyłanie ogromnych ilości danych, dokonywanie bezpiecznych transakcji handlowych i finansowych oraz sprawną komunikację w razie konfliktów. Niedawno pojawiła się informacja, że znana nam już firma Huawei położyła kabel światłowodowy pomiędzy Kamerunem a Brazylią. Podobno firma ta prowadzi zaawansowane prace w instalacji światłowodów pomiędzy Pakistanem a Kenią oraz Dżibuti a Francją.

Zatem chińska pajęczyna zaczyna wkraczać na tereny znajdujące się bardzo daleko od Pekinu. Badanie dna Atlantyku to pierwszy krok, aby połączyć światłowodami subkontynenty euroazjatycki i amerykański. Musimy pamiętać, że obecnie 95 proc. globalnej transmisji danych pomiędzy serwerami dokonuje się właśnie kablami położonymi na dnie oceanów. Satelity odpowiadają za mniej niż 5 proc. przesyłanych danych. Jeśli infrastrukturę telekomunikacyjną 5G zbudują u nas amerykańskie firmy, to i tak musimy zapewnić im odpowiednią infrastrukturę światłowodową. Kto ją zbuduje w Polsce? Miejmy nadzieję, że nie chińska firma, która zaoferuje najniższą ceną w procedurze przetargowej.

Indoktrynacja Marksem

W maju tego roku w Chinach zorganizowano ogromną dwutygodniową sesję poświęconą marksizmowi. Udział w niej był obowiązkowy dla tysięcy Chińczyków. Podczas wystąpienia przewodniczącego Xi Jinpinga bronił on podstawowej „prawdziwości marksizmu” i obiecywał szybkie wdrożenie tej ideologii w chińskim społeczeństwie. Jego przemówienie, w którym zwracał uwagę na skuteczne wykorzystanie technologii informatycznych, określono w prasie jako „marksizm XXI wieku”.

Pamiętajmy, że jako strategiczny sojusznik USA mamy swoje zobowiązania, ale również własne interesy narodowe, o które trzeba dbać jak najlepiej w danej sytuacji. Nie zapominajmy zatem, że Polska jest elementem olbrzymiej gry geostrategicznej i tylko od nas zależy, jak wykorzystamy swoje możliwości, zarówno kulturowe, jak i technologiczne. Obecnie nasze znaczenie na arenie międzynarodowej jest coraz większe, z jednej strony jesteśmy dla Chin „bramą do Europy”, z drugiej zaś strony dużo ważniejsza jest skuteczna obrona przez inwazją marksizmu, zarówno tego klasycznego, wspartego nowoczesną technologią, jak i tego kulturowego, który przychodzi do nas z Zachodu.