Czarna księga sanacji

Głównym zadaniem adeptów muzy Kilo powinno być dochodzenie do prawdy i jej zgłębianie, a nie tworzenie narodowej mitologii. Biada narodom karmionym mitami i niepotrafiącymi odrabiać lekcji historii. Jakiś czas temu oglądałem film dokumentalny o Ignacym Janie Paderewskim. (…) Tknięty nagłym impulsem sprawdziłem, w jaki sposób stolica III RP uczciła wybitnego tego artystę i patriotę, który dla sprawy polskiej na arenie międzynarodowej w latach 1914-1919 uczynił najwięcej spośród wszystkich polityków: czy ma on swojąulicę w reprezentacyjnym miejscu, w centrum, w śródmieściu? Owszem, ma ulicę, ale w Rembertowie, peryferyjnej dzielnicy Warszawy, i to jeszcze najsłabiej zaludnionej. Za to taki minister płk Beck, jeden z architektów katastrofy II RP, został uczczony, upamiętniony aleją na Mokotowie, sąsiadującym wszak ze śródmieściem. Jest to przykład potwierdzający tezę, że u nas, w Polsce, bardzo często przekłąda się mitologię nad prawdę historyczną. Mitotwórcy i czciciele irracjonalnego kultu Piłsudskiego oraz sanacji nie mają cienia wątpliwości, że to właśnie Beck był wybitniejszym politykiem od Paderewskiego, no bo skoro ten pierwszy należał do ścisłego grona współpracowników geniusza, „Wkrzesiciela Niepodległej”, a ten drugi krytykował pana marszałka, to wnioski nasuwają się same…

Opis z tyłu książki