Lecąc do Madrytu można odnieść złudne wrażenie, że cały czas jest tam ciepło i można bez przerwy oglądać bezchmurne niebo. Po części jest to prawda. Deszcz padał tu zaledwie kilka razy. Poza tym prawie każdy dzień jest słoneczny i pomimo chłodu, który nagle zawitał do nas w listopadzie, z uśmiechem na ustach witało się nowy poranek. Trzeba jednak mieć na uwadze, że właśnie od listopada temperatura znacząco spada. Po koniec października chodzi się jeszcze w lekkich ubraniach, a już w listopadzie trzeba ubrać grubszą kurtkę. Ogrzewanie jest z reguły włączane dopiero w grudniu, więc bez ciepłych swetrów się tu nie obejdzie. Hiszpania jest krajem o zróżnicowanym terenie i temperaturze. Na obszarze Galicji występuje najwięcej opadów w kraju, w szczególności zimą. Natomiast region Andaluzji jest nazywany Krainą Słońca. Podczas chłodniejszej części roku jest tam często nawet 17 stopni. Ze względu na bliskie sąsiedztwo z Afryką, południe Hiszpanii ma klimat zbliżony do afrykańskiego.

Madryt jest miastem, które tętni życiem. Mieszkając w centrum niemal każdy zakątek jest pełen ludzi. Nie przeszkadza mi to, wręcz lubię takie miejsca. Jednak aby móc spokojnie i w ciszy porozmawiać, trzeba raczej poszukać restauracji, ponieważ w cervceriach i cafeteriach jest bardzo głośno. Postrzeganie Hiszpanów jako osób ekspresywnych jest więc jak najbardziej prawdziwe. W wielu tapas barach jest jak w ulu, ludzie głośno się śmieją, żywo gestykulują. Lokale często otwarte są aż do świtu. Dlatego nawet o północy mogłam spotkać się z koleżanką i rozmawiać aż do piątej nad ranem. Punktem spotkań w Madrycie jest najczęściej plac Puerta del Sol, a w szczególności symbol miasta – madroño – posąg niedźwiedzia z brązu, który waży aż 20 ton! Spotyka się przy nim tak wiele ludzi, że trudno jest mu zrobić zdjęcie bez innych osób w kadrze. Sam Puerta del Sol, czyli Brama Słońca, jest punktem, od którego mierzy się wszystkie odległości i główne drogi Hiszpanii. Plac ma owalny kształt, zaś wokół niego znajdziemy urzekające kamienice z XVIII wieku. To tu także odbywają się różnego rodzaju manifestacje i demonstracje.

Szybko zorientowałam się, że pomimo mieszkania w samym centrum bardzo turystycznego i erasmusowego miasta, wciąż jest wiele miejsc, w których ludzie W OGÓLE nie znają angielskiego. Brzmi to wręcz nieprawdopodobnie, ale tak jest. Ktoś by mógł powiedzieć, że jest to duży minus. Jednak dla mnie była to dodatkowa motywacja do uczenia się hiszpańskiego. Na ulicach jest dużo reklam, często więc sprawdzam słówka, które się pojawiają na bilbordach, podsłuchuję rozmowy ludzi w metrze, obserwując także ich mimikę i mowę ciała, próbując zrozumieć jak najwięcej. Obcując z językiem na co dzień, nauka taka staje się bardzo przyjemnym dodatkiem do codzienności.

Oprócz tego Madryt posiada niezwykle bogatą ofertę kulturalną. Kina, teatry, opera i muzea zachęcają do odwiedzenia nie tylko mieszkańców, ale  także obcokrajowców. Choć w większości kin wszystkie filmy są dubbingowane, można znaleźć również kilka miejsc z oryginalnym dźwiękiem. Piękny język i hiszpańskie ruchy oszałamiają na deskach teatrów, opery i pokazów flamenco. W żyłach Hiszpanów płynie miłość do tańca, bardzo często można więc zobaczyć w klubach tanecznych ludzi w różnych wieku, nawet pary po 50-tym roku życia.

 Smutne jest jednak to, że w Hiszpanii zanika wiara w Boga. Z roku na rok coraz mniej osób pojawia się na mszy świętej. W latach 70. około 60% Hiszpanów uczęszczało systematycznie do kościoła na niedzielne nabożeństwa, podczas gdy w 2009 roku już tylko 15%. 58% Hiszpanów zdeklarowało wtedy,  że nigdy nie chodzi do kościoła. Od tamtego czasu minęło prawie 10 lat, więc obecnie praktyka religijna jest tam jeszcze rzadsza. Praktykują głównie osoby starsze, natomiast młodzi najczęściej przestają żyć wiarą. Okres przed Bożym Narodzeniem jest tutaj bardzo skomercjalizowany. Liczy się głównie to, jaki prezent znajdzie się pod choinką. Podczas obchodów Trzech Króli obywa się wielka parada przez główne ulice Madrytu, obserwowana przez tysiące ludzi. Jest to przede wszystkim dobra zabawa dla dzieci, ponieważ oprócz samego orszaku Trzech Króli, w pochodzie pojawia się wiele różnych postaci dla dzieci, w ogóle nie związanych z tym świętem. Hiszpania ma wiele pięknych katedr i bazylik, jednak uroczystości religijne są zazwyczaj jedynie okazją do wspólnych spotkań i imprez, bez odniesienia do chrześcijaństwa i jego przesłania. Trzeba mieć na uwadze, że niestety tendencje  te pogłębiają się w szczególności w dużych miastach.

Marta Swędzioł