Bagno Azzurro, tak nazywa się plaża najbardziej uczęszczana przez rodzinę Czajów.

Znajduje się ona w miejscowości Marina Romea w północnej Italii około dwudziestu minut od Rawenny. Latem, zazwyczaj w weekendy można tu spotkać turystów z każdego zakątka świata. „Może nie jest to najbardziej znana Włoska plaża” stwierdza Pani Małgorzata spoglądając w stronę morza. „lecz dla turystów to nie ma znaczenia, jedyne co się liczy to ciepłe włoskie morze”. „Aby dotrzeć na plażę Bagno Azzurro można zaparkować samochód na parkingu obok plażowego lokalu” mówi mąż pani Małgorzaty, pan Paweł „lecz jeżeli ktoś ma ochotę na spacer można zostawić samochód w miasteczku i powędrować wzdłuż „Pinety”, czyli iglastego lasu który oddziela miasteczko od plaży.

Dziś na plaży jest chłodno lecz słonecznie, listopad to nie lipiec, lecz dla rodziny to nie przeszkoda aby niedzielne popołudnie spędzić razem na spacerze. Termometr wskazuje 12 stopni a woda pod nogami lodowata.

„To już pewnie ostatnia ciepła niedziela, pogoda raczej od przyszłego tygodnia się zmieni” dodaje Pan Paweł maszerując wzdłuż morza z rodziną. „dlatego trzeba te ostatnie ciepłe dni wykorzystać, nie siedząc w domu przy telewizorze”.

Ku zdziwieniu rodziny na plaży znajduje się bardzo dużo osób i rodzin, wielu z nich przesiadując na kocach lub przy stołach w lokalach gustuje Aperitivo. Niektórzy przyjechali z własnymi zwierzętami. „Przynieś Argo!” wykrzykuje kilka razy brunetka, rzucając kawałek kija w stronę morza. Pies, wielki Terranova, podskakuje szczęśliwy wskakując za kijem do wody. I tak w nieskończoność oczekując aż pies się zmęczy lub znudzi. Wiele osób zatrzymuje się i spogląda na tę zabawę, są również ci którzy wyjmują telefon po to aby zrobić zdjęcie lub nagrać wideo.

„Mamo, proszę zrobisz mi zdjęcie?” pyta mała dziewczynka pozując na tle morza obok martwej meduzy. Nie jest to piękny widok lecz kobieta wyjmuje telefon i zaczyna robić zdjęcia córce. Kilka zdjęć i ruszają dalej spacerem.

Jest dużo dzieci i dużo radości. Biegają, krzyczą, zbierają muszelki i co chwila zatrzymują się przy martwych meduzach. Rodzina kieruje się w stronę mola gdzie już od kilku miesięcy stoi zakotwiczony prom wycieczkowy.

„Patrzcie!!” wykrzykuje Marysia podekscytowana „ konie galopują w naszą stronę!”.
Znienacka na plaży pojawiła się grupa osób na koniach. „To jest coroczny piękny jesienny widok” mówi Pani Małgorzata wspominając ubiegłe lata „jeden z lokali na plaży przez okres jesienny otwiera stajnie i każdy kto jest zainteresowany może skorzystać z oferty i wybrać się na konny spacer pod opieką trenera. Mogą też skorzystać ze stajni osoby prywatne, przywożąc własnego konia w boksie.”

Ewelina spogląda na konie ze smutkiem: „Dziś to już ostatni dzień, od jutra właściciele zamykają stajnie i aż do następnego września koni na plaży nie będzie”.

Dwie kobiety na koniach minęły rodzinę i ku jej zaskoczeniu weszły do wody, oddalając się od brzegu. Wzbudziło to wielkie zainteresowanie ze strony spacerujących którzy zaczęli obserwować scenę zastanawiając się jak daleko zdołają popłynąć konie. „Podczas takich niedzielnych spacerów wiele osób interesuje się drobnostkami. Ludzie zwracają uwagę na wszystko ponieważ nie mogą odpocząć tak jak latem, na leżakach”. Powiada pan Paweł. „ Ja to bym bardzo chętnie jeszcze się przespał, ale dzisiaj jest wyjątkowo dużo ludzi. Tak jak było ostatnio, ludzie pewnie zatrzymaliby się i nagrywali mnie jak to w listopadzie wchodzę do lodowatej wody” zakończył zamyślony, lecz po kilku minutach zdecydował się. Dzisiaj też wejdzie do wody. „woda jest zimna, ale jak dobrze się przed wejściem rozbiegamy to na te dwie lub trzy minuty mogę wejść”.

Po szybkiej morskiej kąpieli rodzina kieruje się do samochodu ponieważ pan Paweł musi szybko się rozgrzać. Wszyscy są usatysfakcjonowani i cieszą się wspólnie spędzonym czasem.

„Czasami wiadomo nie ma się siły czy ochoty na niedzielny wypad nad morze czy chociażby krótki spacer, ludzie wolą zostać w domu i odpoczywać po minionym tygodniu. Jednakże wyjście na świeże powietrze to doskonały sposób na rozładowanie napięcia, stresu oraz przezwyciężenie całotygodniowej domowej rutyny. Każdy powinien do tego dążyć kiedy ma taką możliwość.”

Agata Czaja