Krok do ograniczenia wolności

ROZMOWA / z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą na KUL i w WSKSiM w Toruniu

Czym jest dyrektywa o prawie autorskim przyjęta przez europarlament, która podzieliła artystów i internautów? Zwolennicy ACTA2 mówią, że to wszystko w interesie twórców, przeciwnicy – o cenzurze.

– Tutaj problem jest taki, że gdybyśmy nie mieli do czynienia z rewolucyjnymi zapędami elit europejskich, gdyby było minimum wzajemnego zaufania, że w tym wypadku chodzi naprawdę o ochronę praw autor-skich, a nie o realną cenzurę, to może ten cały spór nie odbywałby się w atmosferze nieufności i konfliktów. Jednak to, co prezentuje obecna Komisja Europejska i obecna większość w Parlamencie Europejskim, absolutnie nie daje takiej gwarancji, że intencją jest, aby nie nadużywano wartości intelektualnej. Natomiast raz za razem obserwujemy różne działania ze strony unijnych elit, aby powstrzymać np. tzw. mowę nienawiści albo swobodę krytyki systemu, którego one są autorami. W związku z tym obawy czy podejrzenia, że przy ACTA2 zmierzają w kierunku ograniczenia wolności, są całkowicie uzasadnione. Mamy do czynienia z ciągiem działań europejskich rewolucjonistów, neomarksistów, którzy nigdy do końca nie byli zwolennikami wolności słowa, a jednym z przejawów jest dyrektywa o prawie autorskim. Prawda objawia utopię tych środowisk.

Czy ACTA2 to kolejny krok do dalszych ograniczeń?

– Jest coś takiego jak poprawność polityczna, która w wielu krajach zachodnich praktycznie zabiła swobodę dyskusji w zakresie najważniejszych kwestii kulturowo-cywilizacyjnych. I poprawność polityczna pojawia się raz za razem na portalach społecznościowych. Przecież nie od dzisiaj słyszymy, co robi Facebook, że co rusz zamyka różne strony, które ze względów ideologicznych uznaje się za niebezpieczne. Najczęściej są to strony, na których krytykowana jest aborcja lub homoseksualizm. Z kolei przy ACTA2 mamy do czynienia już z działaniem urzędowym, biurokratycznym, a nie tylko z tym, że taki czy inny portal lub platforma cyfrowa blokują pewne treści. I ze strony ideologów będzie – raz za razem – taka chęć, bo oni im bardziej brną w różnego rodzaju absurdy, tym bardziej boją się krytyki. Natomiast przy ACTA2 jest kwestia nieco inna, bo tu mówimy o prawach autorskich w przestrzeni internetu i pytanie jest o intencje. Nie byłoby problemu, gdybyśmy mieli do czynienia z jakąś zdrową intencją zmierzającą do uporządkowania tej przestrzeni, bo własność prywatna powinna być chroniona, a twórcy muszą mieć prawo do swojej własności, którą dysponują – i to jest rzecz oczywista. Natomiast ze względu na fakt, jak to wszystko funkcjonuje w obecnej przestrzeni unijnej, podejrzenia, że jest to zamach na wolność słowa i wypowiedzi, są i moim zdaniem będą narastać.

Czy nie ma innych aktów prawnych, które broniłyby interesów twórców, zamiast uchwalać dyrektywę, która w domyśle może ograniczyć wolność słowa?

– I to jest właśnie ten problem. Oczywiście, że jest prawo mówiące o ochronie własności intelektualnej, tak jak każdej innej, więc w tym względzie, że jest to robione na gruncie dyrektyw unijnych, to musi rodzić uzasadnione podejrzenia. Dlatego są takie opory, dlatego ACTA2 jest i będzie jednym z głównych punktów kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego i myślę, że ten punkt będzie się pojawiał w debacie publicznej jako bardzo istotny.

Jeśli chodzi o opory, to czy możemy się spodziewać protestów podobnych do tych, jakie miały miejsce za rządów Platformy przy okazji ACTA?

– Trudno powiedzieć, bo w tym momencie proces implementacji dyrektywy o prawie autorskim jest rozłożony w czasie i poszczególne kraje członkowskie będą się do tego ustosunkowywać czy dostosowywać. Jednak czy to wywoła ruch oporu, czas pokaże. Kwestia jest taka, że wtedy rządziła koalicja PO – PSL, a premierem był Donald Tusk, który zaakceptował ACTA, natomiast dzisiaj w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość, które manifestuje swój sprzeciw wobec ACTA2 i zapowiedziało, że nie implementuje dyrektywy w sposób niekorzystny dla internautów. Sytuacja jest zatem inna, inne są też okoliczności, ale tego, czy będą protesty i na jaką skalę, to trudno powiedzieć. Natomiast na pewno ACTA2 będzie ważnym aspektem dyskursu politycznego i będzie to wpływać na wynik majowych wyborów do europarlamentu – jestem o tym przekonany.

Dziękuję za rozmowę.