Na Università degli Studi della Tuscia

13 maja 2017 r. rozpocząłem podróż, której celem było mało znane mi włoskie miasteczko Viterbo. Jako że jedyny optymalny lot miał odbyć się z lotniska w Katowicach-Pyrzowicach, musiałem z dużym wyprzedzeniem opuścić rodzinną miejscowość na Kujawach Zachodnich, Janikowo.

Z Janikowa pociągiem dotarłem do Inowrocławia, a stamtąd do dworca głównego w Katowicach. W sumie polską koleją podróżowałem przez 7 godzin. Z katowickiego dworca do lotniska jest spora odległość, ale ostatecznie w późnych godzinach dotarłem do miejsca, gdzie miałem spędzić noc. Do Włoch odleciałem następnego dnia o 15:10.

Wylądowałem na lotnisku Rzym Ciampino po 1 godzinie i 40 minutach lotu. Stamtąd miejskim autobusem dotarłem do stacji kolejowej Rzym Termini, a następnie metrem na dworzec kolejowy Rzym Ostiense. Tam wsiadłem do pociągu, który bezpośrednio zawiózł mnie do oddalonego o 88 kilometrów Viterbo. Na miejscu byłem około godziny 22.

Po pewnych trudnościach dotarłem na ulicę Via San Pellegrini, gdzie znajdował się pensjonat B&B Serenamente prowadzony przez Serenę. Pokój, który wynająłem na kolejne siedem nocy, znajdował się w samym centrum historycznej części średniowiecznego miasta. Widok, jaki roztaczał się z werandy, był niesamowity, gdyż ukazywał historyczną część miasta w całej okazałości.

W poniedziałek udałem się do rektoratu Uniwersytetu, gdzie znajdowało się biuro międzynarodowe. Przyjął mnie dr Carlo Contardo, który odpowiada za program Erasmus + po włoskiej stronie. Spotkanie odbyło się w miłej atmosferze. Po wymianie tradycyjnych podarunków zostałem przez Carla oprowadzony po Uniwersytecie. Resztę dnia spędziłem na zwiedzaniu przepięknego Viterbo.

16 maja miałem przeprowadzić pierwszą część moich wykładów na Università degli Studi della Tuscia. Udałem się na Uniwersytet celem znalezienia sali. Nie było to trudne, gdyż w budynkach rozwieszono plakaty z informacją o moich wykładach i miejscu spotkania. Kiedy dotarłem do drzwi auli nr 2, spotkałem prof. Stefano Filippi, który koordynował moje wykłady. Jak się okazało, był on majorem włoskiego lotnictwa i kontraktowym nauczycielem akademickim w Viterbo. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. Wcześniej ustaliliśmy najlepszą formę zaprezentowania mojego stanowiska na kwestię geopolityki i geostrategii Polski. Przygotowałem swoje wystąpienie i prezentacje multimedialne po angielsku, natomiast prof. Filippi tłumaczył główne tezy na język włoski. Zaplanowany na trzy godziny wykład przedłużył się do pięciu godzin. Zainteresowanie studentów było bardzo duże, padło też wiele pytań.

Środę miałem wolną i postanowiłem to wykorzystać. Z samego rana wyruszyłem do Rzymu. Wysiadłem na stacji Roma San Pietro, skąd blisko do Watykanu i placu św. Piotra. Sporo czasu poświęciłem na zwiedzanie Castel Sant’Angelo – niezwykłe miejsce, mnóstwo komnat pamiętających czasy przeszłe do zwiedzania. Następnie udałem się w kierunku Panteonu, placu Weneckiego oraz Koloseum. W późnych godzinach wieczornych powróciłem do Viterbo.

Następne dwa dni upłynęły mi na wykładach i spotkaniach. Wykłady były wstępnie zaplanowane na 8 godzin, ale ze względu na duże interesowanie miały wymiar 12 godzin. Przeszedłem się też ulicami Viterbo, a prof. Filippi opowiedział mi historię miasta.

Sobotę miałem również wolną. Postanowiłem odwiedzić zabytkowe miasteczko Civita di Bagnoregio. Na szczycie wzgórza wybudowano fortecę, do której prowadzi tylko jeden most. Widok jest niezapomniany.

Następnego dnia z ciężkim sercem przyszło mi opuścić tak piękne miejsce. Nad ranem, po całonocnej jeździe pociągiem, dotarłem do Janikowa.

Wspomnienia, kontakty, przyjaźnie, przeżycia… przywiozłem z Włoch wiele cennych pamiątek…

dr Krystian Chołaszczyński