Drogi Czytelniku! Jak myślisz, co nam – pielgrzymom – daje najwięcej siły? Postój? Bardzo ważny, bo nogi mogą odpocząć. Kanapka? Pewnie, bez kalorii byłoby trudno. Woda? Też, w końcu to źródło życia. Ale to wszystko nic by nie dało, gdyby nie modlitwa i codzienna Eucharystia!

Przytoczę pewien przykład – w niedzielę mieliśmy długi i trudny etap. Podłoże nierówne, bardzo ciepło, sporo kilometrów i większość z nas przeżywała małe kryzysy. W czasie drogi Bartek znalazł malownicze miejsce na Mszę św. I to nas uratowało. Nie zrozumcie mnie źle. Nikt z nas nie myśli o Eucharystii jak o nędznym energetyku. To najważniejszy punkt każdego dnia, który także nas niesie. A w niedzielę gdzie nas zaniosło? Do Tamel, malutkiej portugalskiej wioski.

Kolejny dzień był krótki na drodze, więc wolny czas wykorzystaliśmy na odpoczynek. Nocowaliśmy w Ponte de Lima. Piękne miasto, które rozdziela rzeka. Warto zwrócić uwagę na zabytkowy most – takich już nie budują, a szkoda. Wspomnę jeszcze tylko o albergue – mnóstwo osób, jeszcze więcej narodowości. Poznaliśmy m.in. Irlandczyków, Brazylijczyków i Belgów. Każdy idzie do Santiago de Compostela. Każdy ma swoje powody, intencje. Mam tylko nadzieję, że spotkamy się w Niebie!

Szymon Kamysz