Porto – miasto, które stało nam na drodze, żeby być na prostej do Santiago de Compostela. Na początku pielgrzymki wydawało się, że to naprawdę daleko, ale udało się! Poszliśmy, doszliśmy, zdobyliśmy! Do pięknego miasta portowego udało nam się dojść m.in. dzięki znakomitemu zaplanowaniu drogi przez o. Benedykta. Tempo było świetne, co przełożyło się na końcowy wynik. Zauważyliśmy jedną rzecz – duże miasta przytłaczają społeczeństwo. Kiedy przechodzimy przez małe osady i wsie, to ludzie są bardziej otwarci, spokojni i uśmiechnięci. W metropoliach bywa różnie, ale takie jest Camino – uczymy się o sobie i drugim człowieku baaaardzo dużo!

Kolejny dzień był „luźniejszy”, bo do Porto szliśmy 40 km, a przecież nogi też muszą odpocząć. Podjechaliśmy metrem, kilka odcinków i byliśmy na miejscu. A dokładniej bardzo blisko oceanu, co oznacza jedno – piękny zachód słońca!

Jesteśmy coraz bliżej! Św. Jakubie, prowadź nas!

Szymon Kamysz