„Praktycznie” na Ceu San Pablo

Minął właśnie drugi miesiąc intensywnej pracy na uniwersytecie CEU San Pablo w Madrycie. W Hiszpanii jest to czas examenos parciales, czyli sesji egzaminacyjnej w połowie semestru. Czasu nagle robi się coraz mniej, terminy gonią, lecz Madrileños wcale się tym nie przejmują – nie jest tu bowiem tak ciężko, jak w Polsce.

System studiów jest bardzo sprawnie zorganizowany: pięć kursów, każdy po 4 godziny tygodniowo. Nikt też nie zmusza studentów do siedzenia na zajęciach do późnego popołudnia, bo te na ogół kończą się przed godziną 13:00 (wielu studentów pracuje).

Mój dzień powinien zaczynać się od porcji Churros. Można je dostać względnie blisko i tanio, bo w kawiarni, która znajduje się rzut beretem od mojego mieszkania. Jest ona usytuowana pomiędzy barem z morskimi potrawami a sklepem ze słodyczami. W tym sklepie szyba wystawowa pełni funkcję jednej ze ścian „zbiornika” w całości wypełnionego czipsami. Kilka kroków dalej jest zakład fryzjerski i chiński bazar.

O godzinie 7:15 łapię (albo i nie) metro. Z jedną przesiadką docieram na uczelnię. Rozpoczynam 2 godziny praktyk ze scenopisarstwa. Zadanie domowe – research work o wybranym scenarzyście, a na dokładkę kilka krótkich scenariuszy. Potem zmierzam na zajęcia z teorii fotografii i oświetlenia. Wieczorem mam kurs hiszpańskiego. Hiszpanie śmieją się trochę z naszych grubych książek A1. Przestają się śmiać, kiedy zaczynamy z nimi płynnie rozmawiać. Następny dzień to praktyka oświetlenia planu. Załączone zdjęcia przedstawiają jeden z projektów, który mieliśmy wykonać. Obecnie pracujemy nad końcowymi etiudami.

Reżyseria telewizyjna to zupełnie inna sprawa. Na każdej czwartkowej sesji praktycznej realizowaliśmy „na żywo” programy telewizyjne.  Zaczęliśmy od wywiadów. Teraz musimy nagrać teledysk. Grupa warsztatowa liczy zaledwie 6 osób (włącznie ze mną). Dzięki temu mamy bardzo duży komfort nauki. Dobrze wyposażone studio audiowizualne jest do dyspozycji studentów 5 dni w tygodniu od 8:00 do 21:00, a zarówno sprzęt foto, jak i wideo można wypożyczać do woli. W magazynie, który pod swoją pieczą ma urocza Hiszpanka Alicia, jest też coś dla filmowców-  kamera nagrywająca w rozdzielczości 4K- Sony NEX-FS700R (niestety, wypożyczyć ją już nie tak łatwo).

Zajęcia z fotografii osobiście traktuję jako uzupełnienie ogólnej wiedzy. Jak nazwa przedmiotu wskazuje, są to podstawy: fotografii analogowej, cyfrowej, studyjnej. plenerowej. A to wszystko wzbogacone bardzo ciekawą teorią. I znów jednym z zadań, oprócz fotografii, jest zrobienie research work.

Jak już wspomniałem – czasu wolnego jest bardzo dużo.  Wypełniłem go warsztatami filmowymi, które obejmują realizację krótkiego filmu dokumentalnego o madryckich bezdomnych. Pierwsze dni zdjęciowe już za nami. Zrealizowaliśmy kilka wywiadów z bezdomnymi. Wielu z nich żyje w parkach i na ulicach. Co ciekawe, to nie ulica wybrała ich, ale oni ulicę. To  ludzie (w szczególności niehiszpańskiej krwi), którzy mają dom i rodzinę, a na pytanie, dlaczego żyją tak, jak żyją- odpowiadali: „No lo sé” (‚nie wiem’).

Kolejne efekty pracy już w następnej relacji.

Emil Książczak