Sprawozdanie ze studiów w Lizbonie w ramach programu Erasmus+

Ostatni miesiąc spędzony w Portugalii był niesamowity.

Egzaminy zakończyły się na początku miesiąca, więc był to dobry czas, żeby trochę pozwiedzać. Razem z Danielą i Marysią zwiedziłyśmy całą Lizbonę. Byłyśmy w miejscach, do których wcześniej albo nie miałyśmy czasu iść, albo po prostu o nich nie wiedziałyśmy, jak na przykład „Fabrica da Nata”. Miejsce, w którym można zjeść najlepsze „Pastel de Nata” (portugalski deser).

Byłyśmy w dzielnicy „Alfama”. Jest to miejsce, gdzie jest wiele zabytków, kościołów, lokalnych miejsc, a to wszystko wśród labiryntu wąskich i stromych uliczek z muzyką Fado w tle.

Spędziłam również weekend w Algarve, na południu Portugalii. Na te krótkie wakacje zabrała nas mama naszego przyjaciela, którą można zobaczyć na zdjęciach.

Było cudownie, pogoda dopisała, więc wróciłam bardzo opalona. No i oczywiście na koniec postanowiłam, że to najwyższy czas, żeby się przełamać i spróbować ślimaków, za którymi Portugalczycy przepadają. Z ręką na sercu. Pycha! 😊

Pomijając fakt, że wyjazd na Erasmus to super sprawa i polecam to każdemu, warto zaznaczyć, że trzeba się też uczyć. Przygotowania w tym miesiącu do ostatnich egzaminów były naprawdę nie lada wyzwaniem. Kiedy dookoła są tak piękne widoki, a słońce tak mocno grzeje, że nie można się na niczym skupić (w domu nie ma klimatyzacji), ciężko jest z systematycznością.

Oczywiście cały materiał spadł na ostatni miesiąc. Ale trzeba szukać pozytywów – pokochałam espresso.

Egzaminy tak jak w każdej uczelni. U niektórych wykładowców były naprawdę łatwe, a u niektórych trzeba było się bardzo przyłożyć.

Grunt, że się udało!

Anna Cimoch