Co możemy zrobić, aby być bliżej Pana Boga, lepiej Go poznać? Jest wiele dróg. Na pewno przez modlitwę, post, umartwienia czy dobre uczynki „ładujemy akumulatory” Wiary. Dla mnie, i zapewne wielu ludzi na świecie, to pielgrzymka jest czasem, kiedy mogę wzmocnić moje relacje z Panem Bogiem. Dlatego razem z o. Benedyktem, ks. Mateuszem, Martą, Olą, Edytą, Robertem, Kamilem, Bratkiem zdecydowaliśmy się, że we wrześniu 2019 r. wyruszymy do Santiago de Compostela, czyli do grobu św. Jakuba!

Naszą pielgrzymkę rozpoczęliśmy w Fatimie. To dopiero początek drogi, a już mogliśmy zawierzyć się naszej Mamie w Niebie, którą tak bardzo ukochali Polacy. Tak, my Polacy kochamy Matkę Bożą, a medialne profanacje tego nie zmienią! Ale wróćmy do tematu. Gdy już spędziliśmy cały dzień w miejscu, gdzie Maryja objawiła się Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, kolejnego poranka (5.30) ruszyliśmy do Alvaiázere. Nie będę kłamał, był to trudny etap, ponieważ musieliśmy pokonać ponad 40 km. Dodajmy do tego dom na plecach (plecak), a już robi się, kolokwialnie mówiąc, „jazda bez trzymanki”. Jednak po pierwszych etapach przyzwyczailiśmy się do ciężaru, tempa i pogody, więc szło się dobrze. Doszliśmy do noclegu – tutaj chcę wspomnieć o życzliwości Portugalczyków. Gdyby nie pomoc mieszkańców Portugalii, moglibyśmy skończyć pod gołym niebem. Ale Bóg czuwa, za co dziękujemy!

Drugi dzień można podsumować jedynym słowem: „podejścia”. Odległość znacznie krótsza, jednakże gdy wchodziliśmy pod górę, to nogi dostawały w kość. Ale co tam! Mamy intencję, więc jesteśmy gotowi na trudności. Chcę jeszcze dodać, że szliśmy przez piękne tereny, naprawdę-gaje oliwne, pastwiska i winnice!

O czym jeszcze należy wspomnieć? O Mszach św. Najważniejsze wydarzenie w ciągu dnia. Eucharystia zawsze jest piękna, ale uwierzcie, na pielgrzymce przeżywa się Ją inaczej. Może jesteśmy spoceni i zmęczeni, ale stajemy przed Panem Blogiem tacy, jacy jesteśmy. Bez zbędnych masek. Ojcze Benedykcie i ks. Mateuszu, dziękujemy za każde słowo. Póki co, to wszystko. Przed nami kolejne kilometry. Prosimy o modlitwę każdego, bo bez niej będzie nam bardzo trudno. Pozdrawiamy z trasy. Św. Jakubie, nadchodzimy!

Szymon Kamysz