Transhumanizm − nowa odsłona

Japońscy naukowcy dążą do stworzenia substytutu ludzkiego mózgu

Problematykę transhumanizmu opisywałem już kilka razy na łamach „Naszego Dziennika”, koncentrując się na zagrożeniach wynikających z niekontrolowanego wykorzystania zaawansowanych technologii komputerowych w symulowaniu pracy ludzkiego mózgu i próbach bezpośredniego wpływu na jego działanie z wykorzystaniem różnych metod. Mamy już świadomość, że wszechobecność technologii sieciowych oraz zbyt częste korzystanie tylko z informacji dostępnych w sieci internetowej nie pozostaje bez wpływu na nasze zachowania i funkcjonowanie układu nerwowego. Uzależnienie od różnego rodzaju narzędzi sieciowych: od wyszukiwarek internetowych poprzez portale społecznościowe czy też osobistych asystentów imitowanych przez algorytmy sztucznej inteligencji powoduje, że wielu nieświadomych użytkowników sieci staje się już częścią systemu komputerowego. Dla nich życie „bez internetu” wydaje się niemożliwe i staje się przyczyną nie tylko chorób, ale przede wszystkim powoduje błędne wrażenie, że to postęp technologiczny rozwiąże wszystkie problemy w sposób „szybki, łatwy i przyjemny”.

To przekonanie o nieuchronności zwycięstwa technologii nad ludzką naturą przybiera już niepokojące rozmiary. Wystarczy wspomnieć o skonstruowanym w laboratoriach Elona Muska urządzeniu Neuralink, który za pomocą kilku tysięcy mikroelektrod wszczepianych do mózgu człowieka ma nas połączyć bezpośrednio ze smartfonem bądź komputerem i umożliwić połączenie z siecią komputerową. Oczywiście w założeniu urządzenie ma pomagać osobom chorym w kompensacji ich niepełnosprawności, ale już dzisiaj firma reklamuje ten nowatorski interface mózg-komputer jako urządzenie, którego można używać do szybszego i efektywniejszego wykorzystania komputera w grach, wyszukiwaniu informacji i kontaktach międzyludzkich. Na stronach internetowych Neuralink czekają już formularze zgłoszeniowe dla ochotników chcących uczestniczyć w eksperymentach wszczepiania mikroelektrod do mózgu.
Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że współczesna nauka zaczyna traktować człowieka w sposób przedmiotowy, jako niedoskonały twór ewolucji biologicznej, który koniecznie trzeba ulepszyć. Dzisiaj już wiemy, jakie korzenie ma takie podejście, obserwujemy przecież dominację ideologii nad nauką, która ma swoje źródła w marksizmie kulturowym próbującym zdominować współczesne społeczeństwa. Człowiek przestaje być postrzegany jako cud stworzenia, ukształtowany na podobieństwo Boga i posiadający własną strukturę metafizyczną. W technonaukach zaczyna dominować nurt postrzegający człowieka jako jedynie materialny obiekt, którego dążeniem jest tylko efektywne osiąganie komfortu i szczęścia. Ma to swoje głębokie konsekwencje, które zaczynają coraz silniej wpływać na całe społeczeństwa, szczególnie w krajach bogatych i rozwiniętych gospodarczo.

Hodowanie ludzkich mózgów

W miesiącach wakacyjnych świat naukowy obiegły informacje pochodzące z najlepszych laboratoriów amerykańskich i japońskich o wynikach eksperymentów nad hodowaniem ludzkich struktur neuronalnych, które wykazały aktywność czynnościową takich laboratoryjnych konstruktów, podobną do obserwowanej u wcześniaków. Pierwsze materiały opublikowane w lipcu przez zespół naukowców z japońskiego Uniwersytetu w Kioto dotyczyły wyników badań, jakie uzyskano podczas hodowania ludzkich neuronów z wykorzystaniem komórek macierzystych. Komórki takie pozyskiwane są z organizmu człowieka i charakteryzują się zarówno możliwością dużej liczby podziałów, jak i możliwością różnicowania we wszystkie typy komórek występujących w ludzkim organizmie. Naukowcy od dawna wykorzystują ten rodzaj komórek, poszukując, często skutecznie, metod na zastąpienie chorych tkanek organizmu nowymi, zdrowymi, które zajmują miejsce uszkodzonych. Metody terapeutyczne wykorzystujące komórki macierzyste są już stosowane w chorobach układu odpornościowego, przeszczepach skóry czy też w leczeniu uszkodzeń rogówki oka.

Naukowcy z zespołu prof. Hideya Sakaguchi z Uniwersytetu Kioto postanowili jednak wyhodować ludzkie neurony i śledzić proces rozwoju kory mózgowej. Naukowcy określili cel eksperymentu jako stworzenie „substytutu mózgu”, aby badać początkowe fazy tworzenia struktur neuronalnych w ludzkim mózgu. Udało im się również opracować sposób badania takich struktur poprzez monitorowanie wartości prądów jonowych powstających w korelatach neuronalnych. W wyhodowanych strukturach ludzkiego mózgu znajdowały się tysiące neuronów, które naukowcy mogli podglądać nie tylko wizualnie, ale przede wszystkim podsłuchiwać ich pracę w sposób podobny do tego, jaki stosuje się w klasycznych badaniach EEG mózgów ludzkich. Jak zaznaczają japońscy naukowcy, takie badania pozwolą lepiej zrozumieć proces przetwarzania informacji przez neurony w mózgu i dzięki temu przyspieszyć ich pracę. Jest to bardzo ważne w wielu schorzeniach neurologicznych. Jednak podczas doświadczeń zespół naukowców dostrzegł bardzo poważny problem. Nie istnieją techniczne ograniczenia w ilości hodowanych struktur neuronalnych, więc hodowane mózgi mogą rozrastać się coraz bardziej i istnieje możliwość, że w pewnym momencie zaczną one przejawiać zachowanie świadome. I chociaż w swojej pracy japońscy naukowcy stwierdzają, że „świadomość wymaga subiektywnego doświadczenia, a hodowane korelaty neuronalne są ich pozbawione, ponieważ nie otrzymują żadnej informacji z zewnątrz”, to co stoi na przeszkodzie, aby w laboratorium podłączyć do takich tkanek kamerę, mikrofon bądź inne czujniki? Traktowanie zjawiska świadomości jako jedynie prostej konsekwencji aktywności neuronalnej budzi moje poważne zastrzeżenia. Ale co naukowcy powinni zrobić, jeśli tak hodowane neurony zaczną przejawiać bardziej skomplikowaną aktywność?

Takie mini ludzkie mózgi były hodowane w laboratorium kilka miesięcy, wykazując coraz bardziej skomplikowaną aktywność bioelektryczną. W swojej pracy japońscy naukowcy puentują swoje wyniki stwierdzeniem: „nasza metoda zapewnia możliwość badania i manipulacji aktywności neuronalnej u rozwijającego się człowieka”. Jest to niestety bardzo poważny problem, bo może wskazywać na rzeczywiste cele prowadzenia takich badań, ingerencje w naturalne procesy rozwoju mózgu płodu bądź noworodka. To już technologia transhumanistyczna, nie tylko umożliwiająca bezpośrednie wpływanie na procesy świadome w ludzkim mózgu, ale na projektowanie i ingerowanie w rozwój człowieka. Nawet bardzo szczytne i szlachetne cele nie usprawiedliwiają takich działań. Nie przeszkadza to jednak naukowcom w prowadzeniu dalszych badań. W sierpniu zespół naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego kierowany przez prof. Clebera Trujillo opublikował wyniki badań dotyczące projektowania ludzkich sieci neuronalnych. Stosując metodę podobną do japońskiej, naukowcy z Kalifornii testują już metodę programowalnego hodowania ludzkich neuronów w celu uzyskania założonych modeli dynamiki ich pracy. Zatem są to badania, które mają zaprojektować doskonały mózg człowieka już w okresie płodowym. Hodowanie mózgu transczłowieka w laboratorium zaczyna więc wkraczać w fazę praktyczną.

Ludzko-zwierzęce hybrydy

Na Uniwersytecie w Tokio planowane są obecnie badania, które jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia w laboratoriach cywilizowanego świata. Zespół naukowców kierowany przez prof. Hiromitsu Nakauchi otrzymał zgodę rządu japońskiego na przeprowadzenie eksperymentu mającego na celu wyhodowanie ludzko-zwierzęcej hybrydy. O budowaniu w Japonii „postępowego” społeczeństwa 5.0 pisałem już na łamach „Naszego Dziennika” w marcu tego roku („Azjatycka ofensywa transhumanizmu”, „Nasz Dziennik”, nr 61 (6417)). Nie spodziewałem się jednak, że negatywne efekty ideologicznych projektów społecznych, opartych oczywiście na fundamentach marksizmu kulturowego, będą widoczne tak szybko. Wiele krajów na świecie, m.in. wszystkie kraje Unii Europejskiej, ogranicza lub wprost zakazuje wątpliwych etycznie badań naukowych. Jednak rząd Japonii uznał za legalne doświadczenia na ludzkich zarodkach.

Idea prof. Nakauchiego ma być sposobem na rozwiązanie problemów transplantologii. Statystyki wskazują, że tylko w Stanach Zjednoczonych na listach osób oczekujących na przeszczep znajduje się ponad 100 tys. osób. Planowany eksperyment ma polegać na wszczepieniu ludzkich komórek macierzystych do zarodków specjalnie zaprojektowanych genetycznie szczurów. Gryzonie zmodyfikowano genetycznie w taki sposób, że mają one wszystkie organy z wyjątkiem trzustki. W genomie szczura zidentyfikowano geny odpowiedzialne za wzrost trzustki i usunięto je metodami inżynierii genetycznej. Zatem ludzkie komórki macierzyste zostaną wstawione do organizmu szczura i powinny się tam podzielić, tworząc w organizmie gryzonia ludzką trzustkę. Epidemia cukrzycy w społeczeństwach rozwiniętych przybiera już postać epidemii, choruje coraz więcej coraz młodszych ludzi. W wielu przypadkach zaawansowanej choroby przeszczepy trzustki są jedynymi procedurami ratującymi życie człowieka. Poza tym takie szczurzo-ludzkie trzustki mogą produkować naturalną ludzką insulinę, również bardzo potrzebną w terapii. Czy jednak w świetle opisywanych wcześniej doświadczeń z hodowaniem ludzkich neuronów nie powinniśmy stanowczo zakazać takich eksperymentów? Przecież ludzkie komórki macierzyste zaimplementowane do organizmów zwierząt mogą zamienić się w dowolny rodzaj komórki, nie tylko w komórkę trzustki, ale również w neuron. Wtedy w organizmie szczura oprócz ludzkiej trzustki zaczną rosnąć ludzkie struktury neuronalne. Ludzkie neurony w mózgu szczura. To nie jest wizja z filmów science fiction, ale realny obraz z japońskich laboratoriów. Czy jeśli naukowcy zauważą, że w mózgu szczura zaczynają rozwijać się ludzkie neurony, to powinni eksperyment przerwać, czyli zabić szczura? Czy też ludzkie struktury neuronalne w mózgu szczura należy potraktować inaczej? Profesor Nakauchi będzie musiał ten problem niedługo rozwiązać, i to nie w dyskusji teoretycznej, ale realnie, w laboratorium.

Fundamentalne pytania

Problemy etyczne, jakie powstają podczas wprowadzania technologii transhumanistycznych, będą coraz częstsze i musimy znaleźć na nie jednoznaczną odpowiedź. Nie możemy już oczekiwać od naukowców, że z dnia na dzień powstrzymają się od wątpliwych moralnie eksperymentów, podobnie nie możemy dłużej żyć nadzieją, że te eksperymenty skończą się wynikiem negatywnym, ponieważ zaszły one już za daleko i niepowodzeniem może być stworzenie w laboratoriach czegoś zupełnie nowego i wykraczającego poza nasze dotychczasowe wyobrażenia. Błąd antropologiczny zadomowił się już tak silnie w środowiskach największych i najlepiej finansowanych uniwersytetów świata, że niektórzy naukowcy zupełnie zatracili kompas moralny oparty na tradycyjnej antropologii chrześcijańskiej. Dlatego bardzo cieszy mnie inicjatywa Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który we wrześniu 2018 roku zorganizował konferencję naukową „Teologia fundamentalna wobec wyzwań współczesnych nauk o człowieku”. Podczas konferencji rozważano i dyskutowano problemy związane m.in. z szybkim rozwojem transhumanizmu we współczesnej nauce, co ma coraz większy wpływ na społeczeństwo. Wielu wybitnych teologów fundamentalnych pod przewodnictwem ks. prof. dr. hab. Henryka Seweryniaka pochylało się nad najtrudniejszymi problemami związanymi ze współczesnymi wyzwaniami antropologicznymi. Nie sposób omówić nawet w skrócie olbrzymiego dorobku intelektualnego prezentowanego podczas konferencji, ale wszystkie referaty dotyczące tego ważnego problemu można już znaleźć w wydawnictwie książkowym Biblioteki Teologii Fundamentalnej, do której odsyłam czytelników zainteresowanych współczesnym stanowiskiem teologii wobec wyzwań transhumanizmu.
Pamiętajmy, że nie można traktować człowieka tylko w kategoriach materialnych, nie odpowiemy wtedy na ważne pytania, a jedynie narazimy się na wpływ niebezpiecznych ideologii, które redukują człowieka do zbioru komórek, którymi można dowolnie manipulować. Takie działania w przeszłości zawsze kończyły się ludobójstwem, niewoleniem człowieka i totalnym zaprzeczaniem istnienia Boga. Antropologia chrześcijańska uczy nas, że to my dzięki łasce Boga możemy pokonać wszystkie zagrożenia, jeśli będziemy aktywnie szukali prawdy oraz wskazywali zło i z nim walczyli.