[TYLKO W RM] Ks. prof. P. Bortkiewicz: Dziękujmy, że możemy żywo pamiętać o Karolu Wojtyle, w którym ziemia związała się z niebem i w którym tak żywo pulsował Kościół

Dziękujmy dzisiaj, że możemy wciąż żywo pamiętać o człowieku, Karolu Wojtyle, w którym ziemia na naszych oczach związała się z niebem; w którym tak żywo pulsował Kościół. Pamiętajmy i dziękujmy – podkreślał ks. prof. Paweł Bortkiewicz w piątkowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

W poniedziałek, 18 maja, przypada 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II. Jest to bardzo ważne wydarzenie dla naszej Ojczyzny, dla wszystkich Polaków i Kościoła. W związku z sytuacją wynikającą z pandemii koronawirusa, obchody tego dnia będą wyglądały inaczej niż planowano.

– 17 i 18 maja mieliśmy być w Rzymie – fizycznie na pielgrzymce narodowej bądź duchowo – w tym miejscu, gdzie narodził się dla nieba św. Jan Paweł II. Chcieliśmy być w tych dniach także w Wadowicach, w miejscu Jego narodzin. Trzeba nam jednak tę setną rocznicę obejść inaczej – duchem pielgrzymować do Wadowic, do tamtego domu rodzinnego– powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Mamy jednak okazję głębiej pochylić się nad tajemnicą domu rodzinnego i dzieciństwa Karola Wojtyły. Jak podkreślił kapłan, nie było to szczęśliwe dzieciństwo.

Św. Jan Paweł II pisał: „Moje lata dziecięce i chłopięce zostały naznaczone utratą osób najbliższych. Naprzód matki, która nie doczekała dnia mojej I Komunii świętej. Po jej śmierci, a następnie po śmierci mojego starszego brata zostaliśmy we dwójkę z ojcem”.

– Co zrobił młody Karol Wojtyła, gdy został osierocony przez matkę? Powierzył siebie, swoje dzieciństwo, młodość i życie drugiej Matce, tej Niebieskiej. Powierzył się na sposób dla siebie charakterystyczny – „Totus Tuus” (Cały Twój) – bez reszty. Jest wpisana w Jego dojrzewanie tajemnica śmierci matki, ale także tajemnica śmierci brata. Zmarł w czasie zarazy, epidemii jako lekarz, oddając życie w służbie potrzebującym. Może właśnie to doświadczenie młodego człowieka, który oddaje swoje życie w służbie innym, zaczęło budować w młodym Karolu Wojtyle rozumienie człowieka, który nie może odnaleźć samego siebie, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego– zwrócił uwagę wykładowca akademicki.

– W tych małych Wadowicach, w prostej rodzinie, wśród ludzi jasnego etosu pracy, wśród małżonków żyjących normalną, ludzką miłością i wiernością, wśród poświęcenia i służby wzrastał człowiek imieniem Karol Wojtyła – św. Jan Paweł II– dodał.

W ostatnim poemacie przed konklawe ks. kardynał Karol Wojtyła pisał o św. biskupie Stanisławie jako o człowieku, w którym „ziemia ujrzała, że jest związana z niebem”. Zdaniem Ojca Świętego, poprzez takie osoby ziemia widzi siebie w sakramencie nowego istnienia i na niej rodzi się Dom Boży.

– Dziękujmy dzisiaj, że możemy wciąż żywo pamiętać o człowieku, Karolu Wojtyle, w którym ziemia na naszych oczach związała się z niebem; w którym tak żywo pulsował Kościół. Pamiętajmy i dziękujmy– zachęcał ksiądz profesor.

radiomaryja.pl