U stóp św. Rity

Rita od najmłodszych lat wierzyła, że prawdziwym pięknem jest piękno duszy miłującej Jezusa. Choć święta zmarła w XV wieku, to, co niosła swoim życiem – jej wielka miłość, poświęcenie i gorliwość w modlitwie – wciąż jest dla ludzi żywym świadectwem. Jest bliska sercom ludzi cierpiących, czyli w zasadzie każdemu, kto bliżej pozna jej osobę.

Ciało świętej spoczywa w bazylice św. Rity w Cascii, która może budzić różne emocje estetyczne. Budynek wykonany jest w dość współczesnym stylu, co nie każdemu musi przypaść do gustu, lecz klimat całego miejsca robi swoje. Przede wszystkim można się zbliżyć do wystawionego, nieulegającego rozkładowi, ciała świętej. Można zobaczyć ją leżącą, z odkrytymi stopami ułożonymi w dziwny sposób – ponoć święta niejednokrotnie zmieniała po śmierci pozycję. Mówi się również, że ilekroć dokona się jakiś cud za pośrednictwem Rity, jej ciało wydziela przyjemny różany aromat.

Ale tak naprawdę i to nie jest aż tak istotne, to tylko powierzchowności. Historia tej Włoszki jest bardzo poruszająca. Choć chciała iść do zakonu, została zmuszona przez rodziców (Antoniego i Amatę Lottich) do małżeństwa z człowiekiem, który był gwałtownikiem. Miała dwójkę synów, którzy dowiedziawszy się o zamordowaniu ojca w wyniku wojen rodów, chcieli dokonać zemsty. Rita jednak próbowała ich od tego odwieść, modliła się do Boga. Obaj mężczyźni śmiertelnie zachorowali, zanim udało im się wykonać zamiary, a przed wyzionięciem ducha nawrócili się – tak jak i zresztą ich ojciec. Wtedy Rita wstąpiła do zakonu, gdzie dalej rozwijała swą wrażliwość i głosiła miłość Chrystusa do bliźnich.

Mimo iż jej życie mogło często wydawać się pasmem niepowodzeń, ona ufała Bogu, kochała, była pokorna i modliła się. Została ogłoszona patronką od trudnych spraw, ludzi chorych i poniżanych oraz problemów małżeńskich, a za jej wstawiennictwem wydarzyło się wiele cudów. Dla mnie jest świetnym przykładem wytrwałości i obietnicą, że Bóg jest tym, który może wszystko – który ratuje.

Grzegorz Majewski