“Wiem że jestem w stanie biegać szybko, na tyle szybko żeby prowadzić biegi średniodystansowcom”- rozmowa z Arturem Kuciapskim, Wicemistrzem Europy z Zurychu na dystansie 800 metrów

Artur Kuciapski jest 26-letnim lekkoatletą, który biegał na dystansie 800 metrów. W 2014 zdobył srebrny medal podczas czempionatu Europy w Zurychu. Rok później w Tallinnie został młodzieżowym mistrzem Europy. Wystartował także w mistrzostwach świata, ale odpadł w biegu eliminacyjnym. Sezon 2016 stracił z powodu kontuzji. W 2017 wystąpił po raz pierwszy na IAAF World Relays, gdzie w składzie z Marcinem Lewandowskim, Adamem Kszczotem i Mateuszem Borkowskim wywalczył brązowy medal w biegu rozstawnym 4×800 metrów. W 2018 zdiagnozowano u niego zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, po czym podjął on decyzję o rezygnacji z wyczynowego uprawiania sportu.

Rozmowę przeprowadził redaktor Kamil Michalec:

Kamil Michalec: Jak wspominasz Mistrzostwa Europy z Zurychu z 2014 roku i bieg finałowy na 800 metrów?

Artur Kuciapski: To bym magiczny czas w mojej karierze sportowej, cały rok 2014 zapowiadał się ciekawie. Byłem świeżo po zmianie trenera, przeprowadziłem się z Łodzi do Warszawy i okazało się że zmiany mi służą a na dodatek noga zaczęła się kręcić i już od początku 2014 r poprawiałem wszystkie swoje rekordy życiowe. Podczas Mistrzostw Europy w Zurychu byłem bardzo zmotywowany na walkę i wiedziałem że mam szansę na finał ale nie zakładałem że będę bił się z czołówką o podium. Wcześniejsze starty dawały mi dużo pewności siebie i to uczucie lekkości w biegu powodowało że stawałem się lepszym zawodnikiem.

Kamil Michalec: Czy był stres przed tak ważną imprezą?

Artur Kuciapski: Stres zawsze towarzyszył mi przed zawodami, bez względu jakiej rangi zawody by to były, natomiast działał on na mnie motywująco a w momencie strzału startera wpadałem w tunel z którego wybiegałem dopiero za linia mety. Zawsze układałem sobie w głowie taktykę, którą realizowałem w mniejszym lub w większym stopniu. Stres działał na mnie motywująco. 

Kamil Michalec: Wbiegając na ostatnie sto metrów czy pomyślałeś wtedy o medalu mistrzowskiej imprezy?

Artur Kuciapski: Podczas biegu większość dystansu walczyłem z samym sobą aby utrzymać się w stawce i “nie wypaść z pędzącego pociągu” starałem się wytrzymać najdłużej jak mogę, nagle na ostatnich 100 m poczułem że rywale zwalniają i zacząłem finiszować, działo się t tak szybko że z przedostatniej pozycji znalazłem się na drugiej,  gdy zobaczyłem tylko Adama Kszczota przed sobą wiedziałem że jest za daleko aby gonić, poza tym nie było już czasu rozłożyłem ręce i puściłem swobodnie kilka kroków, przekraczając linię mety. Uczucie było bezcenne a gdy wyświetlił się mój wynik to oszalałem z radości. Nawet nie wiedziałem że źle trzymam flagę. 

Kamil Michalec: Twoje życie zmieniło się po zdobyciu srebrnego medalu i zauważyli cię kibice Polscy?

Artur Kuciapski: Tak zmieniło się, aczkolwiek nie jakoś diametralnie. Wiem że ludzi interesowało to jak to możliwe że wyskoczyłem tak nagle jak Filip z konopi. Po prostu trening był dopasowany pod moje predyspozycje ale wiadomo jak to w sporcie, nie tylko trening miał wpływ ale wiele innych czynników, które składają się na sukces. 

Kamil Michalec: Na mistrzostwach świata w Pekinie pojechałeś z założeniem, aby dostać się do finału. Niestety nie udało się. Dlaczego?

Artur Kuciapski: Nie do końca jechałem tam z zamiarami na wejście do finału. Wiedziałem co się ze mną dzieje i jakie mam problemy zdrowotne, nie mówiłem o tym w 2014 r aczkolwiek w przygotowaniach do Zurychu już miałem problem z mięśniem skośnym brzucha. Kilka treningów w czasie przygotowań razem z trenerem musieliśmy modyfikować i odpuszczać, ból był na tyle mocny że musiałem poddać się operacji w grudniu 2014 r, do treningów wróciłem pod koniec lutego 2015 roku miałem mało czasu na przygotowania do sezonu a co gorsze znów zaczął pojawiać się ból w drugiej pachwinie, kolejne przygotowania z bólem i walka z czasem. Sam nie wiem jak w 2015 r pobiegłem w Rzymie 1:45,21, i ten wynik dawał mi możliwość wyjazdu do Pekinu. Był to najlepszy mój wynik w sezonie, później brakowało już mocy ponieważ były braki treningowe. 

Kamil Michalec: Jaką miałeś kontuzję przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio de Janeiro?

Artur Kuciapski: Kontuzji od 2014 r do końca 2016 r miałem dużo. Pęknięty mięsień skośny brzucha po lewej i prawej stronie, zwapnienia na kości łonowej po obu stronach, musiałem mieć nawiercana kość łonowa, dodatkowo problem z przyczepami przywodzicieli. Przeszedłem trzy operacje a o zabiegach zastrzykach i rehabilitacji nie będę wspominał bo mógłbym zanudzić.

Kamil Michalec: Czy była to ta sama kontuzja co przed poprzednim sezonem?

Artur Kuciapski: Tak wszystkie problemy występowały w okolicach pachwin ponieważ prostowniki stawu biodrowego były bardzo osłabione i aparat ruchu nie radził sobie z obciążeniami treningowymi. 

Kamil Michalec: Miałeś dużego pecha, ponieważ to był rok olimpijski. Jak się z tym czułeś, wiedząc, że przez kontuzję nie jedziesz na Igrzyska Olimpijskie?

Artur Kuciapski: Czułem się źle, lecz wszystkie te problemy zdrowotne wzbudzały we mnie jeszcze większy zapał do treningów i do tego aby walczyć i się nie poddawać. Nie chciałem jechać na IO aby być uczestnikiem, chciałem jechać i walczyć o najwyższe cele, zdrowie mi w tym przeszkodziło i przyjąłem to z pokorą. 

Kamil Michalec: W 2018 zdiagnozowano u ciebie zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, co pomyślałeś wtedy?

Artur Kuciapski: W momencie diagnozy nie za bardzo w to chciałem wierzyć dla pewności konsultowałem się z innymi lekarzami lecz oni byli chyba w zmowie i mówili to samo. W emocjach podjąłem decyzje ze zrobię co w mojej mocy i będę trenował nadal, lecz każdy następny trening z niewyobrażalnym bólem pokazywał mi że to nie ma sensu. Nie pomagały nawet leki i wtedy stwierdziłem że zdrowie jest najważniejsze. Po skończonych treningach siadałem sam w pokoju i zwijając się z bólu rozmawiałem sam ze sobą, stwierdziłem że muszę podjąć konkretną decyzję. Podjąłem, już nie trenuje zawodowo. Przez pół roku byłem obrażony na sport ale niestety nie mogłem być obrażony za długo ponieważ ta choroba nie lubi ani zbyt mocnego obciążenia treningowego ani baraku jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Ruch w przypadku tej choroby to podstawa i nieustanne eksperymentowanie, jakie ćwiczenia przynoszą efekt. 

Kamil Michalec: Nie wystartowałeś w 2018 roku ani razu i podjąłeś decyzję o zakończeniu wyczynowej kariery. Jak się z tym czułeś, że to koniec biegania na wysokim poziomie?

Artur Kuciapski: Było to już po kilku przejściach zdrowotnych i chyba życie już mnie wcześniej do tego przyzwyczajało że nie jest łatwo i nie zawsze można realizować marzenia i plany sportowe. Nie ukrywam, nie była to łatwa decyzja i nie było łatwo sobie z tym radzić. Przeniosłem podejście sportowe na życie codzienne i wbiłem sobie do głowy jedno, “nie ważne jak jest ciężko, przetrwaj to i idź dalej”  Z natury jestem taki że nie lubię się smucić i wszystko co negatywne odrzucam od siebie, cieszę się małymi rzeczami i tak tez było w tym przypadku.                                                                                                                       

Kamil Michalec: Co wtedy robiłeś w życiu codziennym?

Artur Kuciapski: Starałem się zająć czymś co pozwoli mi zapomnieć o przeszłości, znajdowałem sobie inne zajęcia i zastanawiałem się czy nie zacząć trenować coś innego ale życie potoczyło się tak że nadal podkochuję się w bieganiu i nadal sprawia mi to radość lecz w mniej zaawansowanym stopniu. 

Kamil Michalec: Miałeś nadzieję, że jeszcze wrócisz do szybkiego biegania kiedyś?

Artur Kuciapski: Może to dziwne co teraz powiem ale ja nadzieje mam zawsze nawet jak wydaje się to mało realne. Nie mówię że wrócę do zawodowego sportu ale obok zawodowego sportu mam zamiar się kręcić. Wiem że jestem w stanie biegać szybko, na tyle szybko żeby prowadzić biegi średniodystansowcom. 

Kamil Michalec: Co poczułeś, słysząc, Artur Kuciapski wraca do sportu i wystartuje na Mistrzostwach Polski w Radomiu?

Artur Kuciapski: Zdziwiłem się że jeszcze pamiętają brodatego Kuciapa i że to kogoś interesuje, miło mi bardzo z tego powodu. 

Kamil Michalec: Co się stało, że miałeś ogromne problemy z wykonaniem prostych ćwiczeń i nagle wracasz do biegania?

Artur Kuciapski: Problemy były podczas wykonywania codziennych czynności, działo się tak ponieważ nie leczyłem choroby z braku świadomości o jej istnieniu. Po skończeniu z zawodowym sportem miałem trochę czasu na podleczenie choroby i przez ponad rok czasu opracowałem swój własny motel ćwiczeń, które bardzo mi pomagają, dołożyłem do tego bieganie i widzę ze nie przekraczając pewnych granic, bardzo dobrze się czuje a ból jest na tyle mały że nie przeszkadza w funkcjonowaniu.

Kamil Michalec: Trener Joanny Jóźwik Jakub Ogonowski namówił cię, któregoś dnia na sprawdzian na 400 metrów. Jak czułeś się po przebiegnięciu i jaki wynik uzyskałeś po rocznym niebieganiu?

Artur Kuciapski: Długo nie musiał mnie namawiać, sam byłem ciekawy i zobaczyłem na horyzoncie jakieś ciekawe wyzwanie. Zaproponował mi że przyjedzie za dwa tygodnie do Warszawy i zrobimy sprawdzian. przed sprawdzianem wyszedłem dwa razy na trening, założyłem kolce żeby sobie przypomnieć jak to było i poczułem takie przyjemne uczucie lekkości, okazało się że to kolce lekkoatletyczne są takie lekkie (śmiech),  lecz w biegu nie ma takiej mocy jak kiedyś, zrobiłem kilka rytmów i stwierdziłem że za kilka dni wrócę tu jeszcze raz. Powtórzyłem trening za jakiś czas i potem już tylko czekałem na sprawdzian. W dzień tego sprawdzianu na 400 m lekko się stresowałem, obstawiałem że pobiegnę 51s może odrobinę szybciej, inni też tak obstawiali. Pobiegłem 48;41 mierzone stoperem, czułem się fantastycznie i nie zmęczyłem się zbyt mocno, wydaję mi się że  zaskoczyłem sam siebie i  Trenera Ogonowskiego. Zastanawiałem się dlaczego taki czas po ponad rocznej przerwie, w 2017 roku biegałem sprawdzian przed sezonem startowym tez na 400 m i pamiętam że pobiegłem na maksa 49s, było to dla mnie dziwne ponieważ wtedy trenowałem i to solidnie. Nie zawszę mocno i dużo na treningu przynosi efekty jak widać. Od tamtej pory zacząłem się ruszać aczkolwiek nie systematycznie. Zmieni się to od marca, zacznę trenować systematycznie 5 razy w tygodniu i czerpać z tego mnóstwo  pozytywnej energii. 

Kamil Michalec: Jak motywujesz się przed każdymi zawodami?

Artur Kuciapski: Mam swoje sposoby na motywacje, słucham muzyki, aczkolwiek przygotowuje się do startu już trochę wcześniej, techniki wizualizacji, techniki relaksacji. Mam swoje metody, które opracowałem wspólnie z psychologiem sportowym i często też korzystam z nich w życiu prywatnym, na przykład z technik relaksacji. 

Kamil Michalec: Czy jest szansa, abyśmy Artura Kuciapskiego znów zobaczyli na wysokim poziomie biegania jak podczas Mistrzostw Europy z Zurychu?

Artur Kuciapski: Wydaje mi się ze do w pełni zawodowego sportu nie wrócę, poza tym nie chce rzucać słów na wiatr. Lepiej jest robić i nie mówić niż mówić i nie robić.

Kamil Michalec: Czego można Tobie życzyć w tym 2020 roku?

Artur Kuciapski: Zdrowia!!! i tego życzę wszystkim dookoła.