Belgia-mmm!- to całkiem smaczny kraj! Nie da się tu przyjechać i nie skosztować wspaniałej belgijskiej czekolady, wykwintnych pralinek, które kuszą swoim wyglądem i zapachem, przesłodkich gofrów z bitą śmietaną i owocami, chrupiących, tradycyjnych frytek z majonezem czy też małży, które są specjalnością tamtejszej kuchni. Korzystając z zaproszenia europoseł Urszuli Krupy, postanowiłyśmy sprawdzić, co Belgia skrywa najciekawszego. 

W centrum dowodzenia Unią Europejską

Wyjazd trwał od 9 do 12 listopada br. i mimo tych kilku dni był to z pewnością bardzo intensywnie i aktywnie spędzony czas. 16 godzin w mało komfortowym autokarze nie zniechęciło nas by jeszcze tego samego dnia znaleźć się w najważniejszej instytucji Unii Europejskiej- Europarlamencie. Monumentalny, szklany, przestronny i jasny, taki właśnie jest budynek Parlamentu Europejskiego. Jego potęga, a zarazem elegancja wywarły na nas ogromne wrażenie. W środku, długie i miłe dla oka korytarze sprawiają wrażenie ulic, toteż w całej naszej fascynacji nietrudno było się zgubić. To uczucie, że znajdujemy się w miejscu, gdzie bije Serce całej Europy było bezcenne!

W centrum Flamandzkiej Wenecji 

Drugiego dnia naszej podróży znalazłyśmy się w Brugii- w najlepiej zachowanym średniowiecznym mieście – w zachodniej Europie. Od teraz najromantyczniejszymi miastami w Europie nie będzie tylko Paryż i Wenecja. Dlaczego? Bo Brugia jest połączeniem ich obu. Otóż to miasto łączy niesamowity urok i sielankową atmosferę Paryża z romantycznymi, wijącymi się ceglanymi kanałami, które spotkać można zarówno w Wenecji. To co tam zobaczyłyśmy to przede wszystkim Rynek Burg, plac przy którym stoi gotycka Bazylika Świętej Krwi oraz ratusz, który zdobiony jest figurami flamandzkich hrabin i hrabiów. Spiczaste fasady budynków, ogrodowe kawiarenki i stukot dorożek- to nasze wspomnienia z Brugii. Był to szczególnie ważny dzień dla nas Polek. 11 listopada – to kolejna rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Dumne z swojego kraju, z flagami biało-czerwonymi w ręce, przemierzałyśmy uliczki pięknej Brugii, śpiewając narodowe pieśni patriotyczne. 

W centrum Brukseli 

Trzeciego, ostatniego dnia przed odjazdem udałyśmy się na stare miasto. Tam w Kościele Notre-Dame de la Chapelle uczestniczyłyśmy we mszy św. w języku polskim.  Następnie powędrowałyśmy na Grande Place, czyli centrum Brukseli. To tu znajdują się najsłynniejsze i najciekawsze budynki miasta takie jak: „Dom Króla”- Maison du Roi, „Dom Księcia brabanckiego”- Maison des Ducs de Brabant czy Kamienica Angel. Całość prezentuje się tak spektakularnie, że zapiera dech w piersiach! Zobaczyłyśmy także niesamowicie piękną, zadaszoną uliczkę handlową- Galerie de la Reine, gdzie zapach czekolady był najintensywniejszy, bo w większości były to sklepy z czekoladkami. Zwieńczeniem naszej wycieczki po Brukseli było miejsce, gdzie znajduje się symbol miasta- Maneken Pis- Sikający Chłopiec, który znany jest turystom z całego świata. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, fontanna okazała się być niewielka w porównaniu do monumentalnego budownictwa Brukseli. 

W końcu naszedł czas, by wracać do domu, do Polski. Z czekoladowymi podarunkami dla bliskich, pożegnałyśmy Belgię. Czy warto tu przyjechać? Oczywiście, że tak, bo podróż, to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a i tak mimo wszystko stajemy się bogatsi. 

Monika Kordowska

Zespół Prasowy WSKSiM