Eugeniusz – prezenter i dziennikarz

E. Romer archiwum prywatne
E. Romer – archiwum prywatne

Eugeniusz Romer –  absolwent dziennikarstwa, obecnie pracuje jako dziennikarz i prezenter w TVP Poznań

1. Dziś pracujesz jako dziennikarz – w jaki sposób uczelnia pomogła Ci przygotować się do tego zawodu, do zdobycia odpowiednich umiejętności i doświadczenia?

Na dobre dziennikarstwo składają się dwie rzeczy – wiedza i umiejętności praktyczne. Może to tak zabrzmieć, ale mówię to bez zbędnej egzaltacji – jako student pierwszego roku byłem oczarowany programem studiów. Zajęcia i wykłady, pozwalające zdobyć ogólną wiedzę o dorobku intelektualnym i kulturowym ludzkości, znacznie poszerzyły moje horyzonty. Pochodzący z tamtych czasów stos notatników zapisanych drobnymi literami mam w szafie do dzisiaj. Z wiedzy zdobytej na zajęciach z filozofii, historii, socjologii, wstępu do nauki o państwie i prawie etc. korzystam w pracy nieustannie. Oczywiście do każdego tematu, który podejmuję jako dziennikarz, muszę się przygotować, jednak zgromadzony zasób wiedzy pozwala mi być wstępnie zorientowanym, widzieć wydarzenia w odpowiednich kontekstach.  To jest atut, który niezwykle ciężko jest wypracować, będąc już na dobre zaangażowanym zawodowo.

Drugi aspekt to wspomniane umiejętności praktyczne. Podczas studiów zdobyłem ich wiele, a mimo to, przychodząc do pracy w Telewizji Polskiej, musiałem wiele się nauczyć. Wniosek z tego taki, że gdybym przyszedł zupełnie „zielony”, mógłbym sobie nie poradzić, albo trwałoby to znacznie dłużej. Tymczasem miałem już za sobą kilka reportaży, audycji radiowych i dziesiątki napisanych tekstów. Znałem podstawy języka obrazu, potrafiłem obsługiwać kamerę i programy montażowe (co jest niezwykle istotne, nawet gdy ktoś chce pracować jako dziennikarz telewizyjny, a nie operator kamery).

Uważam także, że oferta międzynarodowa uczelni jest po prostu fantastyczna. Na dużych uniwersytetach nie jest tak łatwo wyjechać na studencką wymianę czy praktyki. Dzięki małej liczbie studentów i dużej liczbie ofert w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej taką szansę ma niemal każdy, kto tylko chce. Nie trzeba chyba mówić, jaką decyzję podejmie pracodawca w sprawie zaproszenia potencjalnego pracownika na rozmowę, gdy czyjeś CV wyróżnia się takimi pozycjami jak staż w Parlamencie Europejskim, wymiana studencka w Turcji czy praktyki w wytwórni filmów w Pradze.

E. Romer archiwum prywatne
E. Romer – archiwum prywatne

2. Czy w WSKSiM rozwijałeś jakieś hobby? Dało się to pogodzić z zajęciami i praktykami na uczelni?

W wolnych chwilach uczyłem się grać na gitarze, jednak w tym okresie podjąłem decyzję o całkowitym skupieniu moich sił na nauce. Myślę, że udało mi się to także dlatego, że same studia i praktyki mnie po prostu niezwykle pasjonowały. Dzięki temu nie przychodziło mi to z wielkim trudem.

E. Romer archiwum prywatne
E. Romer – archiwum prywatne

3. Nie miałeś obaw związanych z tym, że będziesz miał trudności ze znalezieniem pracy ze względu na niektóre negatywne komentarze i opinie skierowane pod adresem WSKSiM, jej studentów i absolwentów?

Nie. Wielokrotnie w życiu zawodowym i prywatnym fakt, że ukończyłem Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, okazywał się atutem, a nie problemem. Pracuję w Poznaniu, mieście niezwykle liberalnym. Często gdy ktoś o poglądach zupełnie różnych od moich dowiaduje się, że jestem absolwentem tej uczelni, reaguje ciekawością, co umożliwia rozmowę. Wtedy mam okazję przedstawić swój punkt widzenia, opowiedzieć o czasach studenckich, co spotyka się zazwyczaj z pewnym zdziwieniem i… delikatną zmianą dotychczasowego stanowiska. Bo nagle okazuje się, że absolwent WSKSiM nie jest żadnym „oszołomem”, ale otwartym człowiekiem, mającym pewne umiejętności, wiedzę, a przede wszystkim gotowym do rozmowy i szanującym innych.
Oczywiście spodziewam się, że u pewnych pracodawców zatrudnienia bym nie znalazł, jednak są to miejsca, w których nigdy bym jej nie szukał. Myślę, że najważniejsze jest odpowiednie wewnętrzne nastawienie – pewność co do swojej wartości jako pracownika. Jeżeli ktoś nie chce z niej skorzystać, ponieważ jest uprzedzony, to problem jest po jego stronie.

4. Jak wygląda Twój dzień w pracy? (Czy jest on fascynujący, czy raczej monotonny i prawie taki sam)

Zajmuję się wieloma rzeczami – pracuję jako reporter telewizyjny, prezenter i wydawca serwisu informacyjnego oraz gospodarz programu publicystycznego, kieruję też redakcją internetową. Siłą rzeczy nie może być nudno – codziennie podejmujemy nowe tematy, codziennie coś się dzieje. Jest wręcz odwrotnie – czasami chciałoby się popracować tak „normalnie”, spokojnie, bez ciągłej bieganiny. Może opiszę dzień pracy reportera – rano jest kolegium redakcyjne, podczas którego każdy ma obowiązek zaproponować temat, który chciałby realizować. Omawia go z wydawcą i szefem redakcji. Jeżeli uzyska akceptację, umawia gości, jedzie w teren z operatorem kamery i wraca z tak zwaną „surówką”. Następnie pisze tekst, układa zdjęcia w taki sposób, by obraz był pierwszym środkiem wyrazu i wycina fragmenty rozmów. Gotowy materiał ogląda wydawca i jeżeli wszystko jest w porządku, reporter może iść do domu. Uważam, że ta praca to esencja dziennikarstwa – spotykanie się ludźmi, poszukiwanie ciekawych wątków, kreatywne operowanie słowem i obrazem. To daje wiele satysfakcji.

E. Romer archiwum prywatne
E. Romer – archiwum prywatne

5. Co doradziłbyś przyszłym studentom WSKSiM?

Nie wszyscy (niestety!) z Was, ale pewnie znaczna większość jest obecnie na niezwykle uprzywilejowanej pozycji. Macie dach nad głową, jedzenie, młode i chłonne umysły, zapał i mnóstwo wolnego czasu. Zapewniam Was, że to się więcej NIGDY nie powtórzy. Proszę, nie zmarnujcie tego czasu. Wyciśnijcie ile się da, dla samych siebie. Doszkalanie się w starszym wieku wymaga o wiele więcej wysiłku, a często jest po prostu niemożliwe. Teraz wystarczy po to sięgnąć ręką, a z tego, co wypracujecie teraz, będziecie korzystać do końca życia. To jest jak gromadzenie skarbów. Oczywiście na studiach chce się też spotykać z ludźmi, wyjść na miasto, przegadać z kimś całą noc. Na to też trzeba sobie pozwolić. Uważam, że trzeba jednak znać hierarchię – jestem tu przede wszystkim po to, żeby się uczyć. Życie towarzyskie powinno być na drugim miejscu, a nawet temu pierwszemu celowi służyć – pomagać nam wypocząć w miłym gronie, byśmy mogli potem z większym zapałem wrócić do obowiązków. Nie dajcie się też powszechnej atmosferze narzekania – nie macie wpływu na to, co na zewnątrz. Jeżeli ze względu na to „obrazicie” się i postanowicie zaniedbać naukę, zrobicie krzywdę sami sobie. Nie warto. Róbcie swoje.