Hiszpańska korrida i wizyta w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych św. Ferdynanda

Zanim sama wzięłam udział w korridzie zarówno wśród Hiszpanów jak i osób innych narodowości spotykałam same nieprzychylne opinie na jej temat. Spór o korridę trwa od dawna. Sprawa jest na tyle kontrowersyjna, że w Katalonii od 1 stycznia 2012 roku jest ona oficjalnie zakazana. Przeciwnikom tego zwyczaju nie podoba się sposób torturowania zwierzęcia, podczas gdy rozentuzjazmowany tłum głośno wiwatuje na cześć matadora. Ale korrida to nie tylko cierpienie byka, ale również wyjątkowa sztuka choreograficzna, z bardzo strojnymi kostiumami matadorów.

Początków tej rytualnej walki z bykiem można doszukać się już w 1133 roku, bo jak podają źródła, wtedy na cześć Alfonsa VIII korrida odbyła się po raz pierwszy. Początkowo widowiska popularne były głównie wśród arystokracji.

Kiedy słyszę słowo korrida zaraz na myśl nasuwa mi się Hiszpania, toteż uczestnictwo w takim widowisku, podczas gdy jestem w Madrycie, było na liście wydarzeń, które koniecznie chciałam zobaczyć. Czym prędzej więc kupiłam bilet, ponieważ w październiku odbywały się już ostatnie w tym roku korridy na głównej arenie  Las Ventas – Plaza de Toros de Las Ventas w stolicy Hiszpanii.

Arena swoimi rozmiarami, kształtem i dostojnością robiła niesamowite wrażenie. Jak się okazuje jest to jedna z największych aren do takich przedstawień. Dziesięć sektorów potrafi pomieścić nawet 23 800 widzów. Byłam jednym z nich! Widowisko i bardzo zaangażowana widownia spowodowały, że pokaz przyniósł wiele różnorodnych emocji. Uważam, że jest to część hiszpańskiej tradycji i warto zobaczyć zmagania matadora z agresywnym zwierzęciem.
Kolejnym przystankiem na mojej drodze poznawania Madrytu była wizyta w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych św. Ferdynanda, która powstała w 1752 roku. Początkowo akademia ta wspierała hiszpańskich artystów i przyznawała prestiżowe stypendia na studia artystyczne. Dziś jest to muzeum sztuki, w którym zobaczyć możemy dorobek wielu znanych i cenionych na całym świecie artystów i malarzy. Ci, na których zwróciłam szczególną uwagę to między innymi: Peter Paul Rubens, Francisco Goya, Giuseppe Arcimboldo, Diego Velázquez, czy Pablo Picasso. Co warte zauważenia niespodziewanie zastałam tam również czasową wystawę polskiego malarstwa poświęconą Tadeuszowi Peiperowi. Wśród naszych artystów dało się zauważyć prace: Stanisława Ignacego Witkiewicza, Tadeusza Makowskiego, Jana Wacława Zawadowskiego, Józefa Pankiewicza, czy Leona Chwistka. Niespodziewana okazja obcowania z polską sztuką w Madrycie przyniosła mi wiele radości.

Kinga Kościak