Kilka refleksji z pobytu na Chorwacji

W dniach od 22 do 26 maja 2016 r. przebywałem na Chorwacji na Uniwersytecie w Zagrzebiu w ramach programu Erasmus+. Studentom Wydziału Nauk Politycznych przedstawiłem różne koncepcje Europy. Wykład nosił tytuł „Enlightenment European identity in relation to Christianity and Postmodernism”.

Zainteresowanie ze strony studentów było duże, natomiast ze strony wykładowcy można było wyczuć pewne zdenerwowanie. Wszystko się wyjaśniło w momencie,  gdy okazało się, że wykładowca jest zwolennikiem Nowej Lewicy, a jego ulubieni myśliciele to Herbert Marcuse, Lyotard, F. Jameson. Nowa Lewica – przypomnijmy – to marksizm w wersji zachodniej, a więc taki, który obliczony jest na wsączanie ideologii komunistycznej nie za pomocą środków brutalnych, takich jak np. w Związku Sowieckim czy w PRL, ale za pomocą środków delikatnych w ramach kontroli nad kulturą, edukacją i nauką. Sytuacja taka uświadomiła mi, jak łatwo jest zapanować nad umysłami młodzieży, która nie mając odpowiednich narzędzi poznawczych (w postacie odrębnego wykładu z filozofii czy prawdziwej historii własnego kraju) jest podatna na różnego rodzaju manipulacje. Upadek komunizmu nie oznacza automatycznie upadku marksizmu. A młoda inteligencja uformowana na uniwersytetach poddanych wpływom Nowej Lewicy może w życiu dorosłym zająć ważne stanowiska w państwie, by prowadzić społeczeństwo do marksizmu. W sumie pobyt na uniwersytecie był dość zaskakujący, ale na pewno pouczający.

Z lepszych wiadomości to ta, że na Mszy św. w przepięknej katedrze gotyckiej (Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny) z poł. XIII w. było i w Niedzielę, i w Boże Ciało mnóstwo wiernych, w tym młodzieży. Znacznie więcej niż w kościołach zachodnich, a nieco mniej niż w kościołach polskich. Oznacza to, że proces sekularyzacji nie zaszedł na Chorwacji tak daleko jak na Zachodzie, a społeczeństwo może się po trudnej historii odnaleźć. Polska wytworzyła własną kulturę wysoką, natomiast nasi słowiańscy bracia Chorwaci poddani byli obcej sobie kulturze (od bitwy pod Mohaczem 1526 pod panowaniem Habsburgów) czy też kolonizacji ze strony Imperium Osmańskiego. Język chorwacki zawiera wiele słów słowiańskich, które spotykamy i w naszym języku, choć nie zawsze w tym samym znaczeniu. Np. chwała, to po chorwacku dziękuję. Jest też Odra i Sopot. Ale polski przejął więcej słów z łaciny i greki, przez co jest bardziej wyrafinowany intelektualnie.

Galeria:

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński