KS. PROF. P. BORTKIEWICZ DLA WPOLITYCE.PL O WSKSIM: NAWET Z OKRESU PRZED PANDEMIĄ NIE PAMIĘTAM SYTUACJI STŁOCZENIA STUDENTÓW NA UCZELNI

„Łamanie obostrzeń na uczelni o. Rydzyka”. Taki artykuł pełen grozy zamieszczony na portalu o2.pl przesłał mi jeden z moich przyjaciół. Inny przesłał mi w tym samym czasie mema, na którym porucznik Columbo zastanawia się „Nie rozumiem jednego. Dlaczego fryzjer może iść do Biedronki, a kasjer z Biedronki nie może iść do fryzjera, razem mogą iść do kościoła?”

Jestem przekonany, że porucznik Columbo po postawieniu sobie tego pytania znajdzie na nie bardzo szybko odpowiedź. Fryzjer może iść do Biedronki, bo kontakt z kasjerem jest krótkotrwały i zabezpieczony. Kasjer z Biedronki przebywałby u fryzjera w dużej bliskości, bez pełnego zabezpieczenia dwustronnego. Obaj mogą iść do kościoła, bo tam obowiązuje dystans. Porucznik Columbo z pewnością wiedziałby, że człowiek to nie tylko sfera wartości ekonomicznych, wartości użytecznościowych, ale także wartości religijnych. Bo por. Colombo mądrym człowiekiem był.

Przywołuje ten przykład, ponieważ nieustannie pojawiają się głosy wzywające do szerszego otwarcia usług, otwarcia galerii handlowych a jednocześnie zamykania kościołów. Nie mogę nie umieścić artykuł siejącego grozę o toruńskiej Uczelni w takim a nie innym kontekście. Artykuł bazuje na informacjach studenta, który prawdopodobnie został zarażony wirusem, który – jak twierdzi – przywiózł z Uczelni do domu. Ten sam student twierdzi, że na terenie uczelni nagminnie łamane są przepisy wbrew informacjom o hybrydowym systemie nauczania, zajęcia odbywają się wśród stłoczonych w małych salach studentów, na uczelni odbywają się zabawy, a dodatkowym momentem grozy miała być „wycieczka” na Jasną Górę 25 marca.

Oczywiście, nie można z pewnością stwierdzić czy źródło informacji portalu, student pod pseudonimem Piotr został zarażony w Toruniu. Nie można stwierdzić, czy miało to miejsce na uczelni czy w innym miejscu, ale postawienie takiej hipotezy uwiarygadnia dalsze informacje. I ma oczywiście swoją nośność. Zarazem może posłużyć na ćwiczeniach z etyki dziennikarskiej jako przykład elementu manipulacji w przekazie informacji. Jako wykładowca Uczelni toruńskiej mogę stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że każdego tygodnia otrzymuje od administracji uczelni kwestionariusz dotyczący ryzyka zakażeń. Otrzymuje ten kwestionariusz pomimo, że od początku bieżącego roku akademickiego nie przeprowadziłem żadnych zajęć bezpośrednio na uczelni, gdyż prowadzę je w trybie zdalnym. Mogłoby się jednak zdarzyć, że z jakichś względów pojawiłem się na uczelni, pomimo zadeklarowanych zajęć online i dlatego administracja Uczelni domaga się sprawozdania od każdego z pracowników.

Bezpośrednio po zaleceniach Ministerstwa Nauki dotyczących trybu prowadzenia zajęć są one podawane w konkretnej formie przez władze Uczelni. Zajęcia prowadzone są faktycznie w trybie hybrydowym w tym znaczeniu, że zdecydowana większość wykładów prowadzona jest w trybie zdalnym, natomiast ćwiczenia wymagające bezpośredniego kontaktu z wykładowcą i instrumentarium prowadzone są w małych grupach. Są to zalecenia przyjęte i realizowane, podobnie jak na moim macierzystym Uniwersytecie.

Trudno mi wyobrazić sobie, żeby zajęcia odbywały się w ciasnych stłoczonych salach. Z dwóch prostych względów – proporcjonalnie do ilości studentów małych sal uczelni nie ma, a liczba studentów proporcjonalnie do wielkości budynku – niestety – pozostaje dla władz uczelni wciąż nie satysfakcjonująca. Nawet z okresu przed pandemią nie pamiętam sytuacji stłoczenia studentów na uczelni.

Nie potrafię odnieść się do informacji dotyczącej zakwaterowania uczestników rekolekcji dla prawników, ale mogę zapewnić, że jako jeden z konferencjonistów prezentujących dwa wykłady w czasie owych rekolekcji i spotkań przeprowadzałem je nie tylko zza granicy Torunia, ale zza granicy Polski.

Co do tak zwanej „wycieczki” na Jasną Górę warto może zwrócić uwagę redaktorom portalu, że takie wycieczki mają charakter pielgrzymek, a zatem swoją specyfikę określoną walorem religijnym. Wymieniona pielgrzymka dokonała się na dwa dni przed kolejnymi obostrzeniami. Liczba osób w autobusie – ok. 20 nie szokuje. Bardziej szokuje mnie na przykład dopuszczalna liczba osób w tramwaju w Poznaniu, większa bodaj niż w poznańskiej archikatedrze.

W tym miejscu pozwolę sobie na drobną dygresję. Trudno mi uwierzyć, żeby światli redaktorzy portalu o2.pl nie byli wstanie rozróżnić wycieczki od pielgrzymki. Podobnie jak nie sądzę by nie byli świadomi tego. że uczelnia o której piszą jako o „Uczelni o. Rydzyka” nie jest uczelnią będącą jego własnością, ani jego imienia. Chyba, że chcą posłużyć się analogią na zasadzie takiej jak: „Uczelnia Rydzyka” a „Uniwersytet Jagielloński”. Myślę, że ten drobny żart redaktorzy przyjmą z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Poczucie humoru trzeba niewątpliwie mieć, by na podstawie donosu jednego ze studentów wysuwać tak poważne zarzuty.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz/wPolityce