Magia podróżowania

Wszyscy marzymy o podróżach – mniejszych lub większych. Oszczędzamy pieniądze, inwestujemy swój czas i energię, aby lepiej poznać świat i móc zachwycać się jego pięknem i różnorodnością. Jak połączyć przyjemne z pożytecznym? – Wyjedź na Erasmusa.

Dzięki programowi Erasmus + mam okazję odbyć część studiów w Lizbonie. Jestem dopiero na początku tej niesamowitej przygody, ale miałam już okazję zobaczyć magiczne miejsca  i delektować się piękną pogodą. Zdjęcia mogą oddać tylko część tego, co zachwyca. Lizbona sama w sobie jest przepiękna, czarująca, klimatyczna, jednak warto pojechać, gdzieś poza. Nieopodal Lizbony są piękne plaże. Zachód słońca w Costa de Caparica zapiera dech w piersiach. W Almadzie – małym miasteczku portowym po raz pierwszy w życiu spróbowałam ośmiornicy. W miejscowości Setubal, położonej w południowej części Portugalii, jadłam najlepszą rybę w swoim życiu. To właśnie tutaj, jak mawiają miejscowi, są najlepsze ryby w Portugalii.

Niezwykła pieśń

Nie wszyscy wiedzą, co to jest FADO. Ja sama, przed przyjazdem do Lizbony, nie byłam świadoma co to takiego. Wiedziałam, że to rodzaj tradycyjnej muzyki, ale nic więcej. Olśnienie przyszło pewnego wieczoru na Bairro Alto – w samym sercu Lizbony, w uroczym bistro. Podczas kolacji w pewnym momencie, piosenkarze Fado wstali, światła przygasły i kompletnie zaskakując gości zaczęli śpiewać. Najpierw mężczyzna, potem kobieta. Akompaniamentem były dwie portugalskie gitary. Jest to tzw. ,,fado lizbońskie”. Tłumacząc dosłownie termin fado oznacza on melancholijną pieśń. Jednak nie oddaje to całej głębi tej szczególnej muzyki. Wszystkim dookoła udzielał się smutek i nostalgiczny nastrój. Nie rozumiałam piosenkarzy, nie musiałam. Podświadomie wiedziałam, o czym śpiewają. Na pamiątkę tego wieczoru mam zdjęcie w tradycyjnej portugalskiej chuście.

Tam, gdzie kończy się Europa, a zaczyna morze

Szczególnie warte uwagi jest Cascais –  to miasteczko znajdujące się 30 km od Lizbony, jedno z najstarszych w Portugalii. Znane jest głównie z wysokich fal i silnego wiatru. Istny raj dla fanów surfingu. Dla zwykłych śmiertelników, to uczta dla zmysłów. Albowiem tam, kończy się Europa, nagle urywa się ląd i zaczyna ocean. Wrażenie jest po prostu niesamowite. I wszystko za jedyne 2,50 Euro! Również tam, spotkałam wielu rodaków. Zapytani dlaczego wybrali Portugalię zazwyczaj odpowiadali, że właśnie przez niesamowite krajobrazy, ale i i ze względów finansowych.

Wypadałoby powiedzieć co nieco o studiowaniu. Fakultet, na którym studiuję nazywa się FCSH/ NOVA (Faculdade de Ciencias e Saciais e Humanas). Jest to uczelnia prywatna, o katolickich korzeniach. Uniwersytet powszechnie uważany jest za bardzo dobry. Wykładowcy są elastyczni, co ułatwia współpracę, gdyż językiem wykładowym jest portugalski. Dla studentów Erasmusa alternatywą jest egzamin w języku angielskim i literatura; wykonywanie zadań, oraz praca w grupie również  w języku angielskim. Oczywiście uczęszczam również na kurs portugalskiego, który dla studentów mojego fakultetu jest bezpłatny. Uważam to za ogromny plus.

Portugalia. Koniec Europy. Atrakcja dla turystów. Piękna pogoda, wysokie fale niesamowite widoki i nostalgiczna muzyka. To tylko kilka z przymiotów tego kraju. Niewątpliwie, Portugalia ma do zaoferowanie cały wachlarz atrakcji. Jest krajem szczególnie umiłowanym przez Polaków. Niemal na każdym rogu do się słyszeć język ojczysty. Wymarzone miejsce na wakacje…i na studia!