Majowa i Czerwcowa Lizbona

Majowa Lizbona by Daniela Brodziński-González (2021)
Maj był bardzo pracowitym miesiącem, ponieważ był to czas, w którym głównie musieliśmy chodzić do szkoły, a pogoda zaczęła być bardzo ciepła.   

 Nie miałam zbyt wielu okazji, aby pojechać do wielu miejsc poza Lizboną, ponieważ na uniwersytecie mieliśmy różne projekty, ale mimo to pobyt bardzo mi się podobał.  Zajęcia były bardzo interaktywne i praktyczne, zawsze trzeba było coś robić, jak: strony internetowe, opowiadać historie ze zdjęciami, tworzyć „własną firmę”, planować cały reportaż.  Nauczyciele zawsze byli bardzo uważni, aby pomóc nam we wszystkim, czego potrzebowaliśmy i właśnie tam najbardziej odczułam mój postęp w języku angielskim.

 Miasto latem jest przepiękne, jest tu dużo życia, nawet przy obecnej sytuacji covidowej.  Wszyscy chodzą na plażę lub popołudniami spacerują po centrum miasta.  Ludzie z całego świata to robią, a wierzcie mi: jest tu wielu studentów Erasmusa.

Miałam okazję w tym miesiącu odwiedzić Tomar. Nie jest to zbyt turystyczne miasto, ale ma wiele do zaoferowania, zamki na środku rzeki, klasztory o imponującej architekturze. 

Weszłam na szczyt Cristo Rei, repliki słynnego Jezusa Odkupiciela z Rio de Janeiro, na której, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, na jednej stronie było napisane po polsku „Bóg jest miłością”.

Czerwcowa Lizbona by Daniela Brodziński-González (2021)

 Nie wiem dlaczego dało mi to poczucie, że ten semestr minął bardzo szybko, a w czerwcu, który był moim ostatnim miesiącem w Lizbonie, czas mijał tak szybko.

 To były stresujące dni z powodu sesji egzaminacyjnej i oddania pracy licencjackiej.  W tym roku sesja była znacznie trudniejsza niż w poprzedniej. Po prostu, poziom nauki był wyższy, ale wszystko poszło gładko.  

Z wieloma mieszanymi uczuciami odczułam tego Erasmusa: z jednej strony byłam szczęśliwa, że ​​mogłam wrócić do domu, spotkać się z rodziną i wrócić na studia, aby zobaczyć moich kolegów z klasy, których nie widziałam od dawna.  A z drugiej strony: odczuwam nostalgię, wiedząc, że wkrótce wyjeżdżam z miejsca, które dało mi tak wiele, w tak krótkim czasie.

  Ten specyficzny Erasmus pomógł mi również znaleźć to, co chciałam robić w przyszłości, dał mi też przyjaciół, którzy stali się dla mnie bardzo ważni, zwłaszcza moje dwie najlepsze przyjaciółki, które przyjechały ze mną z Erasmusa.

Maria Trybula i Anna Cimoch, pomogły mi, dzięki czemu doświadczenie było o wiele przyjemniejsze i łatwiejsze do znoszenia.  

Ostatnie dni poświęciłam na odwiedzenie miejsc, które naznaczyły mnie najbardziej podczas całego pobytu. 

Oczywiście nie mogło zabraknąć spaceru po centrum stolicy, wizyty w Cascais i Sintrze, dwóch miejscowościach znajdujących się obok Lizbony a ostatnia to moja ulubiona. 

Praia da Ursa, to dzika plaża z przepięknymi widokami, więc pożegnałem się z Lizboną.

Wszystko dzięki programowi Erasmus+.