Polska, choć nie jest dziś zbyt wielkim krajem, miała spory wpływ na świat. Odsiecz Wiedeńska, działania Tadeusza Kościuszki (nazywanego bohaterem dwóch narodów), rozszyfrowanie Enigmy przez Mariana Rejewskiego (we współpracy z Henrykiem Zygalskim i Jerzym Różyckim) czy życie Jana Pawła II… Jednakże chciałbym pokazać, jak Polacy wpłynęli na naszą rzeczywistość z nieco innej perspektywy.

„20 000 mil podmorskiej żeglugi” Juliusza Verne jest tytułem, który przeszedł do kanonu literatury światowej. Pierwotnie autor chciał, aby kapitan Nemo, główny bohater tej książki, miał polskie korzenie. Niestety – ze względów politycznych, po naciskach wydawcy – koncepcja ta została zmieniona. Pierwowzorem tego opanowanego żądzą zemsty, surowego kapitana był Adam Piotr Mierosławski – marynarz i inżynier urodzony w 1815 roku w Strykowie. Już w wieku 16 lat, pomimo wątłego zdrowia, brał udział w obronie Woli pod komendą generała Józefa Sowińskiego. Następnie został bohaterem powstania listopadowego. Po jego zakończeniu musiał emigrować na zachód. Wtedy rozpoczęła się jego przygoda z pływaniem. Od 1843 roku słynął już z łowiectwa wielorybów i fok, a podczas jednej z wypraw odkrył dwie wyspy (nienaniesione dotąd na mapę): Wyspę Świętego Pawła oraz Nowy Amsterdam. Poddał je pod zwierzchnictwo Francji, gdyż wówczas pływał pod jej flagą. Po prędkiej interwencji Korony Brytyjskiej, której się to nie spodobało, oznajmił, że raz zatkniętej chorągwi nie zwinie, a jeżeli kto bądź użyje siły przeciw niemu, natenczas wywiesi polską flagę i pod nią się zagrzebie. Wygrał spór i otrzymał od Francji koncesję na eksploatację zdobytych wysp, a także prawo własności połowy Wyspy Św. Pawła. Pewnego razu, gdy był w Port Louis, zaczął zbliżać się cyklon. Jedna z łodzi rybackich nie zdążyła wpłynąć do portu, co groziło katastrofą. Mierosławski bez wahania wyruszył (własnym już) okrętem – Moją Polską – na pomoc.

Niestety uległ on zniszczeniu, lecz dzięki tej brawurowej akcji Mierosławski uratował całą załogę i kolejny raz stał się bohaterem dla wielu ludzi.

Niestety zginął w 1851 roku podczas jednej z wypraw handlowych, mając zaledwie 36 lat. Prawdopodobnie został zamordowany przez załogę, gdyż przewoził cenny towar, jakim były perły (które później w dziwny sposób zaginęły). Posiadał ogromną wiedzę oraz doświadczenie żeglarskie, a dzięki silnemu charakterowi i ciężkiej pracy mógł realizować się w licznych podróżach po wodach naszej planety. Nigdy też nie zapomniał o swojej, nieistniejącej wówczas na mapach, ojczyźnie.

(źródło: „Żeglarz i Siłacz” – Jacek Perzyński, wyd. Księży Młyn, 2016 r.)

Grzegorz Majewski