Miasto Gaudiego

Gaudi, wielki człowiek, katolik i architekt. Mówi się, że Barcelona jest jego miastem, bo właśnie w niej powstawały najcudowniejsze budowle Gaudiego. Pośród nich jest najwspanialsza, do tej pory nieukończona. Po śmierci mistrza wielu architektów przy pomocy komputerów nie potrafiło rozszyfrować planów czegoś, co nazwałbym ,,Kolejnym Cudem Świata.”

Po uporządkowaniu wszystkich spraw i wybraniu przedmiotów w CEU San Pablo, postanowiłem zwiedzić Barcelonę – miasto położone kilka godzin drogi od Madrytu. Na zwiedzanie całego miasta jeden weekend to bardzo mało czasu, dlatego należało starannie zaplanować trasę. Zaraz po przybyciu miałem do pokonania kilka kilometrów, nie było więc czasu na odpoczynek. Większość najlepszych budowli zaprojektowana została przez jednego architekta – Antoniego Gaudiego, dlatego za główny cel obrałem sobie właśnie takie miejsca jak Park Guell, Casa Batllo czy Casa Mila (ostatni „świecki” projekt architekta).

Przysłowiową wisienką na torcie była Sagrada Familia, czyli budowana od roku 1882 świątynia katolicka o statusie bazyliki mniejszej. Przez wiele lat projekt był wstrzymany ze względu na tragiczną śmierć architekta i zniszczenie wielu części projektu w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Mówi się także o problemach z rozszyfrowaniem projektu. Warto nadmienić, że ten majstersztyk architektury sakralnej ma zostać zbudowany wyłącznie z pieniędzy otrzymanych od darczyńców. Gaudi poświęcił jej ostatnie 15 lat życia, odrzucając jednocześnie wiele projektów, które pozwoliłyby mu zgromadzić znaczny majątek.

Wydarzenie, bez którego nie można się obyć będąc w Barcelonie to oczywiście uczestnictwo w meczu piłki nożnej na jednym z największych stadionów na świecie – Camp Nou. Barcelona jest piłkarską stolicą całej Katalonii, dlatego chciałem skorzystać z okazji i na żywo obejrzeć mecz FC Barcelony. Miłym zaskoczeniem było dla mnie, że mecz ze statystycznie łatwym przeciwnikiem zgromadził na trybunach niemal 100 tys. kibiców. Emocji oczywiście nie zabrakło, szczególnie, że gospodarze zwyciężyli.

W dzień odjazdu udało się w napiętym programie dnia zaplanować krótki wypoczynek na hiszpańskiej plaży Morza Śródziemnego.

Barcelonę oceniam na szóstkę z plusem!

Mariusz Wilkosz