Ola!

Maj był zdecydowanie miesiącem intensywnej nauki. Oprócz przedmiotów, które należało zaliczyć na uczelni w Lizbonie, musiałam skupić się także na mojej pracy licencjackiej.

Jak wspomniałam w ostatnim sprawozdaniu, z początkiem maja po raz pierwszy zorganizowano wykłady na uczelni. Był to bardzo ekscytujący dzień ponieważ od początku pandemii nie miałam możliwości uczestniczyć w takiej formie zajęć. Nie ukrywam, że byłam zestresowana, gdy wykładowcy uświadomili nam, że wszystkie egzaminy odbędą się na uczelni.

Pierwszy, normalny dzień na Uniwersytecie był bardzo ciekawy, ponieważ w końcu zobaczyliśmy się na żywo. Wykładowcy nie zmarnowali ani jednej sekundy lekcji. Najbardziej podobały mi się wykłady z panem Ruim (który prowadzi przedmiot Photojournalism). Na każdym wykładzie zabierał nas w plener, by uczyć fotografii poprzez praktykę.

Inni wykładowcy także starali się urozmaicić wykłady, np.: przedmiot taki jak „Marketing Communication” był także moim ulubionym pod względem pracy zespołowej, a dzięki tym wykładom lepiej poznałam innych studentów.

Pod koniec maja zaczęły się zaliczenia. Wykładowcy jasno określili swoje wymagania, dlatego też nie miałam większych problemów ze zdaniem przedmiotów. Każdy wykładowca miał inną formę sprawdzania wiedzy, np.: eseje na temat fotoreportażu, stworzenie własnego fotoreportażu, egzamin, który dotyczył artykułów z zakresu kultury i mediów, plan reportażu itd.

Na szczęście wszystko udało się zdać i wkrótce zacznę wakacje!

Maria Trybuła