Portugalia z mojej perspektywy…

Program Erasmus+ to doskonały czas, podczas którego możemy podszkolić nasz język, poznać mnóstwo nowych osób i przez to nauczyć się czegoś więcej – nie tylko w kwestii języka, ale i poznać kulturę oraz klimat, jaki panuje na zagranicznej uczelni. Mimo obaw związanych z koronawirusem, w lutym 2020 r. zdecydowałyśmy się, że skorzystamy z programu Erasmus+ w Portugalii, a konkretnie w Lizbonie. Lizbona zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Od razu dało się odczuć dużo cieplejszy klimat niż w Polsce.

Z racji tego, że przyjechałam do Lizbony tydzień wcześniej, aby odpowiednio się przygotować na rozpoczęcie semestru, miałam dużo czasu, aby robić eskapady po okolicy i zobaczyć jak żyją Portugalczycy. Są to bardzo przyjaźni ludzie, jednak mają jedną wadę… zawsze się spóźniają.

Na początku było to dla nas bardzo nietypowe, ponieważ w Polsce raczej każdy stara się przychodzić na spotkanie czy wykłady o umówionej porze. W Portugalii jednak jest nieco inaczej. Pierwszy raz spotkałam się z tym, kiedy czekaliśmy na wykłady i każdy wykładowca był spóźniony.

Później nam wytłumaczono, że jest to jedna z przywar, która cechuje Portugalczyków. Tutaj nawet ksiądz spóźnia się na Msze.

Po długim okresie wyczekiwania, w końcu doczekałam się rozpoczęcia. Na początku ciężko mi było pokonać stres związany z mówieniem w obcym języku, jednak wykładowcy byli bardzo pomocni i cierpliwi, więc szybko się go wyzbyłam.

Oczywiście moi koledzy i koleżanki z klasy także pomogli mi się zaaklimatyzować. Było to wspaniałe poznać tyle osób i należeć do klasy o szerokiej różnorodności narodowej. Bardzo lubię rozmawiać z obcokrajowcami i poznawać ich historię, kulturę i mentalność.

Przedmioty, które wybrałam, są bardzo podobne do tych, które miałam w Polsce. Czego się tu uczę? Wybrałam przedmioty takie jak: Graphic Design, English for Journalism, Photo Journalism, Communication, Information and Social Media Literacy oraz język portugalski.

Podoba mi się to, że każdy z przedmiotów jest różnorodny i uczy mnie czegoś innego. Od początku wykładowcy byli bardzo wymagający i pilnowali terminów oddawania prac. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że mój język angielski bardzo się poprawił przez te miesiące, pomimo trwania kwarantanny.

A jak wygląda u mnie organizacja lekcji podczas kwarantanny? Tak jak wszyscy studenci mam zajęcia online. Wykładowcy bardzo się starają, aby nie były one nudne. Zazwyczaj wykonujemy ćwiczenia lub prezentujemy jakieś zagadnienia wspólnie z wykładowcą. Nie mogę narzekać na nudę podczas kwarantanny, ponieważ miałam tak dużo ćwiczeń do wykonania i prac, że nie było to w zupełności możliwe.

Jak to tutaj wygląda napisałam w dużym skrócie. Mam świadomość, że jest to tylko kropla w morzu doznań, które dotykają mnie w Portugalii, jednak w następnych artykułach postaram się rozwinąć więcej wątków mojego poznawania zachodniego krańca Europy… 😉

Maria Trybuła