Program Erasmus Plus Sprawozdanie z pobytu w Murcji

Studia, w ramach programu Erasmus+, rozpoczęłam pod koniec stycznia 2020 r. w Hiszpanii, a dokładnie w Murcji, na południowym wschodzie kraju.

Nigdy dotąd nie miałam okazji uczyć się na zagranicznej uczelni, dlatego udział w wymianie był dla mnie cennym doświadczeniem.

Universidad Católica San Antonio de Murcia (UCAM) jest prywatnym, katolickim uniwersytetem położonym tuż obok Murcji. Oferuje studentom szeroką gamę kierunków takich jak medycyna, psychologia i informatyka. Ja kontynuowałam rozpoczęty na WSKSiM kierunek dziennikarski, wzbogacony o elementy reklamy i PR-u. Dzięki uczestnictwu w takich kursach jak marketing, czy reklama i rozrywka audiowizualna, miałam okazję poznać wybitnych profesorów, dzięki którym rozwijałam nowe zainteresowania i umiejętności.

 

UCAM składa się z dawnego klasztoru Los Jerónimos i zdobionej kaplicy z XVIII wieku.
UCAM składa się z dawnego klasztoru Los Jerónimos i zdobionej kaplicy z XVIII wieku.

Jak wygląda życie w Murcji?

Murcja jest jednym z najbardziej słonecznych regionów Hiszpanii. Przez większość roku temperatura nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Tutejsi mieszkańcy są niezwykle otwarci i zrelaksowani. Spacerując wąskimi, brukowanymi uliczkami, można zaobserwować fasady licznych, barokowych kościołów i klasztorów. Cały splendor tego stylu odzwierciedla katedra Santa María wybudowana na fundamentach dawnego meczetu.

W Murcji, oprócz UCAM, znajduje się jeszcze jeden uniwersytet (Universidad de Murcia), będący jednym z największych w tym regionie. Co roku rozpoczyna tu naukę wieku młodych ludzi, co wpływa na niezwykle studencką atmosferę tego miasta.

Murcja to również liczne bary, kawiarnie i restauracje. Przyjeżdżając tu, nie można zapomnieć o spróbowaniu regionalnego „tapas” czy „pastel de carne”, wypieku z ciasta podobnego do francuskiego, nadziewanego mięsem.

Fot. 2 Katedra św. Marii jest największą atrakcją turystyczną Murcji.
Fot. 2 Katedra św. Marii jest największą atrakcją turystyczną Murcji.

Jak wygląda studiowanie na UCAM?

Przed wyjazdem każdy z uczestników programu wybiera przedmioty, w których chciałby uczestniczyć. Następnie uczelnia wysyłająca oraz przyjmująca zatwierdzają je. Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto skontaktować się z profesorem danego przedmiotu, by w przypadku braku znajomości hiszpańskiego w stopniu zaawansowanym móc zdawać egzaminy po angielsku.

Ja trafiłam na bardzo otwartych i życzliwych wykładowców, z którymi nie było problemu dojść do porozumienia. Z Wydziału Dziennikarstwa wybrałam Marketing Aplicado a la Comunicación (Marketing Stosowany w Komunikacji), Publicidad y Entretenimiento Audiovisual (Reklama i Rozrywka Audiowizualna), Sociología de la Comunicación (Socjologia Komunikacji), Ética Fundamental (Fundamenty Etyki) oraz z Wydziału Języków Współczesnych – Intercultural Communication and Mediation (Komunikacja międzykulturowa i Mediacja), przedmiot, który jako jedyny wykładany był w języku angielskim.

Uczestniczyłam również w intensywnym kursie języka hiszpańskiego organizowanym przez uczelnię. W Murcji studenci Erasmusa są traktowani tak samo jak reszta studentów, chodzimy na te same zajęcia i aby zdać egzaminy musimy uzyskać tyle samo punktów, co hiszpańscy studenci.

Na początku semestru profesorowie zapewniają pomoc i zawsze można liczyć na ich radę, jednak nie traktują nas ulgowo i trzeba włożyć wiele pracy, by uzyskać pozytywną ocenę.
Co ciekawe system oceniania różni się od polskiego. Skala ocen plasuje się od 1 do 10, przy czym, aby zaliczyć dany projekt lub egzamin trzeba uzyskać minimum 5 punktów.

Poziom nauczania na UCAM jest według mnie bardzo wysoki, ale systematyczna praca i zaangażowanie pozwalają osiągnąć dobre wyniki.

Od marca wszystko trochę się pozmieniało…

W Murcji obostrzenia związane z pandemią zostały wprowadzone bardzo późno i dosłownie z dnia na dzień. W piątek, 13 marca, byłam jeszcze na uczelni, a od niedzieli zakazano wychodzenia z domów, poza koniecznością zaopatrzenia się w żywność lub lekarstwa. W sklepach oraz na ulicach miasta, podobnie jak w innych krajach, obowiązywały maseczki. Gigantyczne kolejki pod marketami stały się normą, a widok opustoszałych ulic wywoływał lęk i przygnębienie.

Fot. 3 Widok jednej z bardziej ruchliwych ulic w Murcji podczas pandemii.
Fot. 3 Widok jednej z bardziej ruchliwych ulic w Murcji podczas pandemii.

Po wprowadzeniu kwarantanny kontynuowałam naukę online. Wszystkie wykłady odbywały się według wcześniej obowiązującego planu. Uczestniczyliśmy w zajęciach transmitowanych na żywo, ale również każdy wykład był nagrywany i udostępniany. Na UCAM, w okresie świąt Wielkanocy, zaplanowane były dwutygodniowe ferie, dlatego początkowo spodziewaliśmy się otwarcia uniwersytetów od 20 kwietnia. Szybko jednak okazało się, że liczba zachorowań stale rośnie i nie będzie takiej możliwości. Po jakimś czasie władze naszej uczelni ogłosiły zamknięcie uniwersytetu do końca roku akademickiego, a egzaminy przewidziane na maj i czerwiec zorganizowano online.

Rzeczywistość, w której się znaleźliśmy, była nowa, zarówno dla nas studentów, jak i dla wykładowców. Decydując się na udział w programie, nawet przez chwilę nie wzięłam pod uwagę takiego obrotu sytuacji. Mimo utrudnionych warunków każdy na swój sposób starał się przetrwać.

Te wszystkie nieprzewidziane zdarzenia dały mi lekcje, których z pewnością nie zapomnę i już teraz widzę, że wiele mnie nauczyły. Udział w programie dał mi szansę nie tylko nauki nowych języków, obcowania z odmienną kulturą czy poznawania ciekawych ludzi.
Dzięki tej nietypowej sytuacji, w jakiej znalazł się niemal cały świat, miałam okazję obserwować jak hiszpański rząd (nie)radzi sobie z kryzysem. Postawa Hiszpanów, którzy na początku zbagatelizowali problem, z pewnością przyczyniła się do tak ogromnej liczby zgonów w tym kraju.

Życie tutaj toczy się głównie poza domem, dlatego utrzymanie ludzi w czterech ścianach było nie lada wyzwaniem. Jeszcze 8 marca na ulicach miały miejsce masowe manifestacje, kilka dni potem Valencia grała mecz z Atlantą Bergamo na wyjeździe i mnóstwo kibiców gromadziło się w barach i restauracjach. Zakażeń przybywało, ale nikt nie reagował.

Być może gdyby wcześniej potraktowano sprawę poważnie i wprowadzono odpowiednie restrykcje, nie byłoby konieczności selekcjonowania ludzi i ratowania tylko tych, którzy mają większe szanse na przeżycie. Niestety trzeba było wielu ofiar, by rząd i społeczeństwo się obudzili, i by podjęto radykalne kroki.

Maria Tomczyk