Przez trudy do gwiazd

Z mgr Dorotą Hoffmann, kierownikiem Studium Języków Obcych w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, ko­ordynatorem Dni Kultury Języka, rozmawia Marta Swędzioł.

Jak powstał pomysł na organizację Dni Kultury Języka?

Idea powstania Dni Kultury Języ­ka w Wyższej Szkole Kultury Społecz­nej i Medialnej zrodziła się przed ośmiu laty. Zostało to zaproponowane na spotkaniu lektorów, zebraniu pra­cowników Studium Języków Obcych. Powstał pomysł, żeby stworzyć studentom przestrzeń edukacyjną nie tyl­ko na zajęciach, ale również poza nimi. Taką inicjatywę podejmujemy jako lektorzy razem z Ojcem Rektorem i władzami uczelni oraz oczywiście ze studentami, co roku w ramach juwe­naliów. W tym roku już po raz ósmy zajęliśmy się tym dość dużym przed­sięwzięciem. Podczas Dni Kultury Ję­zyka prezentowana jest historia, kultu­ra, sztuka, a nawet kulinaria krajów, których języki są nauczane na naszej Uczelni, a których mieszkańcy posłu­gują się językiem angielskim, niemiec­kim, czy hiszpańskim. Nie brakuje też języka ojczystego Rzymian – łaciny.

Jaki wpływ na studentów ma to wydarzenie?

Studenci pod kierunkiem lekto­rów przygotowują różne punkty pro­gramu. Wymagają one przede wszystkim umiejętności językowych, jednakże kwestia artystyczna odgry­wa tu również niezwykle istotną rolę. Bardzo często studenci muszą wyka­zać się umiejętnościami tanecznymi, muzycznymi, aktorskimi, związanymi z reżyserią czy scenografią. Dzięki ta­kim wydarzeniom, nauka języka staje się bardziej atrakcyjna. Daje ona też możliwość wypraktykowania tego ję­zyka w odmiennej przestrzeni, która łączy się z tańcem, muzyką, czy recy­tacją poezji. W trakcie przygotowań i realizacji tych punktów programu odkrywamy najrozmaitsze talenty młodych ludzi, ich zainteresowania, które często wcześniej nie były uwi­docznione, albo których sami nawet nie byli świadomi. To, co jest takim pięknym atutem podczas tego wyda­rzenia jest fakt, że jednoczy on całą społeczność akademicką, zarówno studentów, jak i wykładowców. Dni Kultury Języka są wspólnym do­świadczaniem trudu, ale i radości. Czekając na owoce ciężkiej pracy, jaka towarzyszy realizacji tego przed­sięwzięcia, spędzamy na uczelni czas, nieraz do późnych godzin wieczor­nych, nad scenariuszami, scenografią, a potem dokonywaniem ostatnich szlifów na wielu próbach. Przez trudy, niepowodzenia do gwiazd – to na­sza droga i motto do stworzenia programu Dni Kultury Języka.

Jaki przebieg miały tegoroczne Dni Kultury Języka?

W tym roku pierwszy dzień – 11 maja – rozpoczęliśmy w języku angiel­skim telewizją śniadaniową na wesoło „Good Morning Tilma” wraz ze słodką niespodzianką – poczęstunkiem. Dzięki ciekawie przygotowanym prezentacjom multimedialnym, mieliśmy też okazję poznać wrażenia studentek, które w ra­mach programu „Erasmus” wyjechały na studia do Hiszpanii, Portugalii oraz Uru­gwaju. W programie było także przedsta­wienie komediowe w języku niemieckim w sposób dowcipny nawiązujące do życia studenckiego na uczelni, zatytułowane „O młodzieńcu, który nie znał strachu”. Nie zabrakło również quizu muzycznego z nagrodami, gdzie można było wykazać się znajomością muzyki. Na koniec dnia najbardziej zaawansowana grupa z języ­ka angielskiego na I roku zaprosiła całą uczelnianą społeczność na wieczorne wydanie wiadomości telewizyjnych w ję­zyku angielskim, których tematem prze­wodnim były obchody Roku Szekspi­rowskiego. W kolejnym dniu, 12 maja, mieliśmy okazję obejrzeć scenki komediowe połączone też z nutą melancholii, która wybrzmiała w języku łacińskim w poezji Horacego, a także w utworze „Do Leukonoe”, w wykonaniu Grzegorza Turnaua.

Hitem Dni Kultury Języka była gala oscarowa…

Tak, był to jeden z najważniejszych punktów programu, przygotowany przez studentów z wielkim rozmachem. Do złu­dzenia przypominała amerykański orygi­nał, choć były w niej także pewne elementy parodii. Gala ta cieszyła się bardzo dużym aplauzem ze strony widowni, a jej zakoń­czenie uświetnił poczęstunek gości oskarowym tortem ozdobionym czerwonym dy­wanem. Niemałą atrakcją było też zaproszenie do „kina”, zaaranżowanego przez studentów na te szczególne dni, gdzie pośmialiśmy się z polsko-angielskich stereotypów dotyczących codzienne­go życia. Można było poczuć się jak w prawdziwym kinie poprzez specjalnie przygotowaną do tego celu salę, a nawet popcorn. Wieczorem zaprosiliśmy całą społeczność akademicką na serwowaną przez studentów degustację potraw róż­nych kuchni wraz z tradycyjną angielską herbatką. Obok ciasteczek udekorowa­nych lukrowymi flagami krajów, znalazły się m.in. południowoamerykańskie słod­kie trufle zwane brigadeiro, tradycyjna niemiecka sałatka ziemniaczana oraz smako­wita zupa serowa z grzankami. Wieczorem na zakończenie Dni Kultury Języka, które są wzorowane na juwenaliach studenc­kich, odbył się Apel Jasnogórski z pięknym akcentem – animacją modlitewną grupy lektoratu języka hiszpańskiego, która za­śpiewała ulubioną pieśń Św. Jana Pawła II – „Barkę”

Mówiła Pani o wielu radościach związanych z przygotowaniami, ale i o trudnych chwilach. Co było dla Pani, jako kierownika Studium i lektora, najtrudniej­sze w przygotowaniach?

Jako kierownik Studium Języków Obcych musiałam czuwać nad całym programem, harmonijnym zgraniem po­szczególnych punktów, przygotowaniem ich na czas. Przygotowania rozpoczęliśmy na początku drugiego semestru, a czas gonił. Chciałabym podziękować lektorom i studentom za ich trud i poświęcenie na próbach, często do późnych godzin wieczornych. Pragnę także wyrazić wdzięczność Ojcu Rektorowi, władzom Uczelni i pracownikom administracji za okazaną pomoc i życzliwość. Niewątpliwie niełatwym wyzwaniem dla lektora jest stworzenie koncepcji, zaplanowanie, jaki kształt będzie miał przygotowywany przez grupę studentów punkt programu. Oczywiście, sami studenci służą pomocą – to ich pomysły. Jednak z tej wielokrotnie śmiałej „burzy mózgów”, nad wyłonionym pomysłem musi czuwać lektor pracujący ze swoją grupą studentów. Uważam, że lektor powinien być takim przewodnikiem. Ja swojej grupie pozwoliłam, aby przygotowała wieczorne wiadomości według ich wyobrażeń. Chciałam jednak, aby wybrzmiał także Rok Szekspirowski, upamiętniając Wiliama Szekspira, który zmarł czterysta lat temu. Studenci podjęli ten pomysł i uważam, że zrobili to po mistrzowsku.

Jakie plany ma Pani w związku z przyszłorocznymi Dniami Kultury Języka?

Są także plany, żeby połączyć siły między grupami, tak jak w tym roku, gdzie na przykład w galę Oskarów były zaangażowane dwie grupy. Wbrew po­zorom to nie takie łatwe ogarnąć tak dużą grupę studentów, w której jest kil­kadziesiąt osób. Wielu studentów chcia­ło uczestniczyć w organizacji naszych „juwenaliów”. Podchodzili, pytali, czy dla nich też znajdzie się jakieś zajęcie, więc myślę, że studenci czuli radość i satysfakcję, iż mogli mieć swój udział w przedstawieniach, prezentacjach, mu­zycznych quizach, czy wreszcie popisach kulinarnych. Takie wspólne przedsię­wzięcie uczy pewnej solidności, współ­pracy młodych ludzi, którzy właśnie wchodzą w dorosłe życie. Bardzo zależa­ło nam lektorom na stworzeniu dobrego dzieła. Uważam, iż pomimo wielu tru­dów jest to piękne przeżycie, że możemy razem współpracować, wykładowcy i studenci, nie tylko w tej przestrzeni edukacyjnej, jaką jest zwyczajna lekcja języka obcego, ale wyjść poza jej ramy, w niezwykłą relację mistrza i ucznia.

Dziękuję za rozmowę.
Marta Swędzioł, studentka I roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej WSKSiM

 

Zdjęcia: