Rozprawa o językach obcych

Ze stwierdzeniem, że języki obce są nam przydatne, zgodzić się może niejedna osoba. W jaki sposób uczyć się języków obcych oraz jak wzbogacić swe kompetencje językowe doradzi nam pani doktor Anna Rakowska, która prowadzi zajęcia lektoratu z języka angielskiego, niemieckiego oraz zajęcia z języka polskiego dla obcokrajowców. Pani Doktor, w jaki sposób nauczyła się Pani języków obcych?

Początkowo języki obce przyswajałam w szkolnej ławce – nauka rozciągnięta na wiele lat edukacji na poziomie szkoły podstawowej i ponadpodstawowej, a następnie studiów. W moim przypadku edukacja szkolna przeplatała się ze spotkaniami z obcokrajowcami w kraju i zagranicą, w czasie których mogłam sprawdzić swoje umiejętności językowe. Szczególnie w początkowym okresie nauki takim chwilom towarzyszy satysfakcja z umiejętności porozumiewania się z obcokrajowcami. To doświadczenie wzmacnia motywację, ponieważ pozwala poniekąd „zasmakować” owoców wieloletniej nauki.

Jakie metody nauki doradziłaby Pani studentom?

Kwestia wyboru metody jest bardzo indywidualna i zależy od preferowanego stylu uczenia się. Każdy z nas posiada nieco inne predyspozycje w zakresie przyswajania wiedzy i przetwarzania informacji płynących ze świata. Inaczej uczy się wzrokowiec, innych bodźców potrzebuje słuchowiec, a jeszcze innych narzędzi kinestetyk. Wzrokowiec zapamiętuje to, co zobaczy w postaci tekstów, zdjęć, filmów, prezentacji, wykresów i innych materiałów graficznych. Lubi posługiwać się tabelkami, schematami. Wzrokowcy często mają porozwieszane plansze, rysują mapy myśli, podkreślają na kolorowo fragmenty tekstów. Słuchowcy potrzebują bodźców słuchowych, wyjaśnień słownych. Szybko opanowują materiał, głośno czytając bądź powtarzając to, co przeczytali. Słuchowców warto zachęcać do powtarzania materiału na głos, do odpowiedzi na różne pytania własnymi słowami. Kinestetyk natomiast najlepiej zapamiętuje to, co sam zrobi. Zapisywanie swoich notatek, map myśli, odgrywanie scenek, zapamiętywanie na zasadzie skojarzeń wspiera proces zapamiętywania treści.
Istotne jest, aby poznać siebie oraz umieć określić, poprzez jakie zmysły najłatwiej przyswajam wiedzę. Dzięki temu zwiększa się efektywność nauki i szybkość przyswajania wiedzy.

Wiemy już, jaką metodę nauki języka obcego powinien podjąć wzrokowiec, słuchowiec oraz kinestetyk. Jednak co według Pani jest najważniejsze podczas nauki języka obcego?

Systematycznemu poszerzaniu wiedzy oraz rozwijaniu umiejętności językowych powinno towarzyszyć utrwalanie już zdobytych kompetencji. Wiedza, która trafia do pamięci długotrwałej, powinna być jak najczęściej przywoływana poprzez odwoływanie się do niej. Stymulujemy w ten sposób pracę mózgu, rekonstruujemy wcześniej poznane pojęcia i przetwarzamy je, dzięki czemu, z czasem, coraz sprawniej możemy nimi operować.
Istotna jest również motywacja, bo to ona jest motorem naszych działań. Jeśli stawiam sobie cel, to po to, aby go osiągnąć. Jednym zajmuje to mniej, innym więcej czasu.
Obecnie możliwości rozwoju językowego są niezwykle szerokie. Poza ogólnie dostępnymi mediami – telewizją, radiem, Internetem, osoby, którym zależy na bezpośrednim kontakcie z językiem, mogą korzystać z zagranicznych programów stypendialnych. Każdy wyjazd zagraniczny, w czasie którego mamy możliwość przebywać wśród native speakerów, to krok milowy w rozwijaniu kompetencji komunikacyjnych. Warto o tym pamiętać.

To prawda! Często mówi się, że najlepszym sposobem nauki języka jest właśnie rozmowa, gdyż wtedy po prostu język jest „w użyciu”. Ma Pani na co dzień do czynienia z językami obcymi, czy do nauki języków trzeba mieć jakieś szczególne zdolności, predyspozycje?

Pan Bóg stworzył każdego z nas, obdarzając różnymi darami. Stąd też zdarzają się osoby, które mają niezwykły talent do języków. W ponad dwudziestoletniej pracy zawodowej trzykrotnie spotkałam osoby wyjątkowo uzdolnione językowo. „Skanowały” one np. wzrokiem stronę nowych wyrażeń, po czym potrafiły je wszystkie powtórzyć bez korzystania z notatek i operować nimi w komunikacji.
Większość uczących się potrzebuje bardziej wytężonej pracy, aby zapamiętać, a potem aktywnie wykorzystać przyswojoną wiedzę.
Zdarzało mi się spotykać osoby, które twierdziły, że nie nauczą się języka angielskiego, czy niemieckiego. Życie napisało im inne scenariusze. Obydwie ze wspomnianych osób wyjechały za granicę. Jedna do Austrii – nauczyła się nie tylko niemieckiego, ale i chorwackiego, pracując w międzynarodowym zespole, a druga do Wielkiej Brytanii. Nie tylko zdała tam egzamin na poziomie Proficiency (czyli na poziomie rodzimego użytkownika języka), ale po kilku latach pobytu za granicą podjęła pracę tłumacza. Poznałam też młodego człowieka, który według nauczyciela nie dawał nadziei na opanowanie języka angielskiego. Dziś pracuje w międzynarodowej korporacji – na jednym telefonie prowadzi rozmowy po angielsku, na drugim w języku polskim. Może nie każdy ma predyspozycje, aby zostać tłumaczem literatury, ale każdy może opanować język obcy w stopniu umożliwiającym komunikację.

To dobra wiadomość dla tych, dla których lekcje języka obcego są czymś nie do przejścia.
A czy nauka języków jest procesem skończonym? Czy można w pełni nauczyć się języka obcego?

Można nauczyć się gramatyki, można opanować szeroki zasób leksyki, można osiągnąć wysoki stopień komunikatywności, ale język sam w sobie jest dynamiczny i rozwija się nieustannie, tak jak rozwija się nasze życie na wielu płaszczyznach. Trudno „zamknąć” język w słowniku, ponieważ już w chwili jego publikacji mogą pojawiać się nowe pojęcia, może na naszych oczach rodzić się nowa rzeczywistość, która wyrażać się będzie w nowych pojęciach.
Nasze życie obejmuje całe spektrum dziedzin, w tym między innymi: psychologię, medycynę, technikę, literaturę, teologię, media, prawo, ekonomię – to tylko niektóre z nich. Każda dyscyplina naukowa operuje specjalistycznym słownictwem. Operując językiem ojczystym, nierzadko potrzebujemy wyjaśnienia pojęć typowych dla wąskiej dziedziny nauki. Tak jest też w języku obcym. Nie jesteśmy w stanie być ekspertami we wszystkich obszarach, tak też nie jesteśmy w stanie opanować całego języka z szerokim spektrum wszystkich istniejących pojęć specjalistycznych.
Stąd też nauka języka obcego nigdy nie będzie procesem skończonym, tak jak nie są skończone nasze procesy poznawcze.

Pani Doktor, niejednokrotnie spotkałam się z twierdzeniem, że języki obce to „okno na świat”. Co znaczą te słowa?

Odpowiem humorystycznie:

Ucz się języków człeku młody,
bo masz ku temu liczne powody.
Zwiedzisz dalekie kraje
i poznasz ich obyczaje
W Turynie i Londynie będziesz
mógł pracować,
ale bez języków musiałbyś biedować.
Język łączy ludzi
i przyjaźń między nimi budzi.
Innych rozumieć to fajna sprawa,
a przy okazji dobra zabawa.
Kto języki obce zna
zagranicą zawsze sobie radę da.
Jak widzisz poliglota
ma na świat otwarte wrota.

„Okno na świat” to dostęp do szeroko rozumianej kultury danego obszaru językowego, możliwość poznania mentalności jej mieszkańców, okazja do nawiązania relacji interpersonalnych.
Znajomość języków przekłada się bezpośrednio na korzyści materialne i niekoniecznie wiąże się ona z emigracją. Bardzo często w ofertach pracy pojawia się wymóg znajomości języka obcego.
W erze globalnej wioski języki obce są niewątpliwie narzędziem ułatwiającym dostęp do informacji – Internet, telewizja, radio. W wielu krajach powstają kanały anglojęzyczne dostępne zagranicą, które często relacjonują wydarzenia krajowe oraz międzynarodowe z punktu widzenia interesów swojego kraju. Znajomość języków daje możliwość ich krytycznej oceny.

Rzeczywiście, to daje duże możliwości, ale czy w ferworze nauki języków obcych, poznawania nowych słów, znaczeń, wyrażeń możemy stracić chęć do dbałości o poprawność języka ojczystego?

Język jest nośnikiem kultury, stanowi psychiczne wyposażenie każdego z nas, konstruuje naszą tożsamość jako członka wspólnoty jak i jednostki. Przez pryzmat języka postrzegamy otaczający świat. To za pomocą języka wyrażamy siebie, komunikujemy się, tworzymy relacje. Język jest poniekąd naszą wizytówką. Stąd też zdecydowanie powinniśmy dbać o poprawność języka ojczystego.
Ponadto szeroki zasób słownictwa języka ojczystego stanowi atut w przyswajaniu języka obcego. Poznajemy bardziej wyszukane zwroty, potrafimy stosować bardziej złożone konstrukcje gramatyczne, a przez to nasz przekaz jest bogatszy i bardziej precyzyjny.

Coraz częściej mamy do czynienia z wyrazami zapożyczonymi z języka angielskiego, czy myśli Pani, że języki obce mogą wyprzeć język ojczysty?

Zapożyczenia z języka angielskiego przenikają do innych języków, jako że język angielski stał się w erze globalizacji lingua franca. Zdarza się, że ma on znaczny wpływ na języki rodzime. I tak dla przykładu na pograniczu meksykańsko-amerykańskim rozpowszechniony jest tzw. Spanglish, który powstał na bazie meksykańskiej odmiany hiszpańskiego i American English. Charakterystyczna dla Spanglish jest uproszczona gramatyka hiszpańska i znaczna liczba zapożyczeń leksykalnych z języka angielskiego. Na powstanie Spanglish wpływ miały uwarunkowania historyczno-ekonomiczne. Proces wpływu języka angielskiego na języki ojczyste będzie można oceniać w najbliższej przyszłości w odniesieniu do konkretnych krajów.

Pochylając się nad wpływem języka angielskiego na nasz język ojczysty można dostrzec, że mimo dość powszechnego stosowania licznych słów i skrótów anglojęzycznych – niektóre zyskują spolszczoną formę – język polski nie jest zagrożony i z pewnością nie stanie się outsiderem we własnej ojczyźnie.

Pani Doktor, bardzo dziękuję za tę owocną rozmowę i szereg rad.

BEATA SZAREK – 1 UM DZIENNIKARSTWO I KOMUNIKACJA SPOŁECZNA