Setan Uskrs!

Kolejny miesiąc Erasmusa upłynął pod znakiem wdrażania się w chorwacki system edukacji. Erasmus to nie tylko „bailando”, ale również nauka! Co prawda przedmiotów jest mniej niż w Polsce, ale wiele z nich wymaga dużego nakładu pracy. Nie ukrywam też, że przedmioty te są ciekawsze od proponowanych przez polskie uczelnie.  Dla mnie to jedna z głównych zalet studiowania w Zagrzebiu.

Moim przedmiotem numer „1” jest Oriental Jews and Arabs in the time of Zionism. Grupa uczęszczających na zajęcia jest niewielka, ale może właśnie dlatego tyle wynosimy z tych spotkań. Przekazywane informacje pomagają nam zrozumieć obecne stosunki arabsko-żydowski i wpływ historii obu narodów na to, co dzieje się współcześnie na Bliskim Wschodzie. Co więcej, wykładowca jest osobą o nietuzinkowym charakterze. Studiował w Szwecji i Izraelu, zna hebrajski i arabski, jest autorem wielu książek i artykułów naukowych. Chociaż urodził się w Sarajewie, kręte drogi doprowadziły go do Zagrzebia, gdzie wykłada na naszym Uniwersytecie oraz na Uniwersytecie Katolickim. Jest osobą otwartą na inne opinie, lubi dyskutować, jest pełen energii, poczucia humoru, a przede wszystkim kocha to, co robi! Wszystkim studentom życzę takich wykładowców!

Wielkanoc (po chorwacku Uskrs) spędziłam w gronie znajomych, w większości Polaków, gdyż stanowimy największą grupę Erasmusów w Zagrzebiu. Triduum Paschalne wygląda tutaj podobnie jak w Polsce,  a kościoły są pełne wiernych. W Wielką Sobotę Chorwaci tradycyjnie wsadzają do koszyczka jajka, kiełbasę i chrzan, dodatkowo –  wino lub rakiję. Niestety, chorwaccy studenci na zajęcia uczęszczają nawet w Wielki Czwartek i Wielki Piątek.

Święta minęły szybko, ale zaraz po nich nadeszła majówka. Chorwaci mają wolne 1 maja. Nie mogłam zmarnować okazji i dlatego wraz ze znajomymi spędziłam weekend nad morzem. Naszym celem była tym razem Rijeka – największe miasto portowe w Chorwacji. Do głównych atrakcji należy zamek Trsat położny na wysokości 139 m n.p.m. Jego początki sięgają czasów starożytnych. W średniowieczu warownia stanowiła siedzibę członków książęcego rodu Frankopanów. W bezpośrednim sąsiedztwie zamku znajduje się XV-wieczny klasztor oraz kościół Franciszkanów, w którym to przechowywany jest cudowny obraz Matki Bożej. Uroczą częścią miasta jest także promenada Korzo, która zawsze tętni życiem.

Drugiego dnia pojechaliśmy do typowo turystycznego kurortu Opatiji. Jest on położony 15 km od Rijeki, a swoją nazwę zawdzięcza opactwu oo. Benedyktynów, które dawniej tam funkcjonowało. Miasteczko było pełne turystów, również Polaków. Miasto jest znacznie mniejsze niż Rijeka, ale według mnie o wiele bardziej urokliwe. Zachęcam do spaceru wybrzeżem oraz wycieczkę po tamtejszych zatoczkach i malutkich plażach. Chorwackie wybrzeże jest zupełnie inne niż polskie. Nie tak łatwo znaleźć tu duże, szerokie, piaszczyste plaże. Pogoda dopisała – zaliczyliśmy pierwszą kąpiel w Adriatyku oraz opalanie. Taki klimat daje wiele energii i motywuje do działania!

Maria Gondek