Miesiąc wrzesień okazał być się dla mnie szczęśliwym. Wszystko za sprawą tego, że mogłam polecieć do słonecznego kraju, zaopatrzonego w ogrom naturalnej witaminy D3. Słońce, uśmiechy na twarzach ludzi, pozytywny klimat – to jest właśnie Barcelona.

Dnia 16 września rozpoczęłam swoją przygodę w katalońskiej stolicy, a dokładnie w placówce Polskiej Szkoły w Barcelonie. Nie ukrywam, że to ogromne doświadczenie, a przede wszystkim coś nowego. To wszystko za sprawą wspaniałej kobiety – Pani Ewy, która przyjęła mnie oraz Marię z ogromną radością i otwartością. Również moja uczelnia – Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, pozwoliła mi rozwijać się w nowy i inny sposób.

Praca z dziećmi – to praktyka, którą tu wykonujemy. Nastawiona na przyszłość i ukazująca wiele twarzy nas samych. Każde dziecko jest inne, do każdej pociechy trzeba podchodzić indywidulanie, ale razem tworzymy ogromną „petardę”. Burza mózgów, wiele pomysłów i oczywiście chęć współpracy ze strony dzieci, jak i mojej.

W Szkole Polskiej w Barcelonie przyszło mi pracować z dziećmi w wieku 3 lat. „Poziomki” to grupa charakteryzująca się pomysłowością i ogromną witalnością. Podczas pierwszego spotkania oraz zapoznania od razu złapaliśmy wspólny język. To wspaniałe uczucie, kiedy po zajęciach dzieci podchodzą, przytulają się, aby okazać wdzięczność. To największa nagroda dla mnie, która motywuje mnie do kolejnych dni z nimi. Poza pracą z dziećmi, staramy się pomagać Pani Ewie, np. w uporządkowaniu biblioteki dla dzieci i ich rodziców, opisywaniu gier planszowych, czy rozwiązywaniem kursów elektronicznych.

Praktyki to pierwszorzędna sprawa, dla której tu jesteśmy, ale my – młodzi ludzie jesteśmy ciekawi świata. Lubimy zwiedzać, podróżować, a Barcelona to miasto, które oferuje wiele wspaniałych miejsc. Swoim klimatem i malowniczością urzeka i chwyta za serca.

Swój wolny czas staramy się spędzać na świeżym powietrzu, spacerując i podziwiając widoki jakie daje nam Barcelona. Pierwszym naszym przystankiem była Sagrada Família – secesyjny kościół w Barcelonie i główne osiągnięcie projektanta, Antoniego Gaudíego. Widok zapierający dech w piersiach; żeby to poczuć – trzeba to zobaczyć.

Malownicze, wąskie uliczki to klimatyczne miejsca, gdzie można spotkać muzyków grających na różnych instrumentach. Tłumy tańczących i uśmiechniętych ludzi, podziwiających „uliczne talenty”. To również urzeka.

Mówiąc o wyjątkowości, chciałabym napisać o niedzielnej Mszy Świętej w Barcelonie. Wraz z Marią uczęszczamy na polskie Msze, lecz ciekawość skłoniła nas do tego, aby zobaczyć jak to jest usłyszeć „Ją” w innym języku. Powiem jedno – niezapomniane uczucie, kiedy podczas Komunii Świętej została zagrana, wszystkim nam znana – „Barka”, w języku hiszpańskim. Był to dla mnie wzruszający moment, pokazujący, że są na świecie rzeczy oraz momenty, które łączą ludzi.

Jeden miesiąc już za mną, a kolejny przede mną. Nie chcę zdradzać wszystkiego już teraz, warto zostawić trochę na później. Ale wiem jedno, że to czego doświadczam, to co poznaję, daje mi motywację do dalszego działania… Trzymajcie kciuki i do zobaczenia!