W świecie gwiazd – słowo wstępne

archiwum prywatne - M. Bazela

Moja przygoda z kolekcjonowaniem podpisów znanych osób rozpoczęła się dokładnie 16 marca 2006 roku. Wtedy to razem z klasą w szkole podstawowej wybraliśmy się na koncert Majki Jeżowskiej. Po jego zakończeniu kupiłem kasetę, którą wokalistka podpisała. I od tego momentu zacząłem interesować się tą tematyką, czytać blogi i strony, na których kolekcjonerzy ujawniali tajniki tej pasji. Znalazłem tam wskazówkę, że najprostszym sposobem na uzyskanie autografu od znanej osoby jest wysłanie wiadomości mailowej z prośbą o przesłanie takiego podpisu. I takim oto sposobem otrzymałem pierwsze zdjęcie podpisane przez aktora Artura Barcisia. Kolejna prośba, lecz tym razem już w postaci tradycyjnego listu była skierowana do kolegi z planu p. Barcisia – Cezarego Żaka. Tym razem także otrzymałem odpowiedź i od tego czasu wysyłałem bardzo dużo próśb, zarówno w formie mailowej, jak i listownej. Z biegiem czasu zacząłem jeździć na różnego rodzaju koncerty czy spektakle w mojej okolicy, dzięki czemu nadarzała się okazja osobistego poznania osób z pierwszych stron gazet, zamienienia kilku zdań i – jako zwieńczenie spotkania – otrzymania upragnionego podpisu oraz wykonania wspólnego zdjęcia.

Początkowo zbierałem autografy na pojedynczych kartach, stopniowo jednak podpatrywałem u innych kolekcjonerów, że wywołują zdjęcia i przekazują je do podpisania, dzięki czemu efekt końcowy jest o wiele atrakcyjniejszy. I tak też stało się w moim przypadku.

W 2013 roku po raz pierwszy pojechałem na wakacje do Międzyzdrojów, gdzie odbywa się Festiwal Gwiazd. Jest to wydarzenie, na które zjeżdża się plejada polskich aktorów i muzyków; tym samym jest to raj dla kolekcjonerów autografów. Po szeregu sztuk teatralnych oraz koncertów organizowane były specjalne sesje autografowe, podczas których można było bez trudu uzyskać podpisy. Jednak nie zawsze jest tak kolorowo. Wiele zależy od okoliczności.

Mniej więcej 3 lata temu, kiedy w mojej kolekcji było już ponad 4 tysiące autografów, w tym większość podpisów od polskich sław, na których mi zależało, postanowiłem wejść na wyższy poziom i rozpocząć przygodę z nazwiskami ze światowego szczytu popularności.

Ludzie często myślą, że tzw. łowcy autografów są nachalni i dążą do swojego celu po trupach. Wiadomo, zdarzają się też i takie przypadki, ale ja uważam, że mimo chęci posiadania jakiegoś podpisu trzeba przede wszystkim uszanować prywatność danej osoby. Niedopuszczalne jest podchodzenie do kogoś np. w czasie posiłku w restauracji. Jeśli jest już taka sytuacja, to należy spokojnie zaczekać przed lokalem i podczas wyjścia poprosić o złożenie podpisu.

Zdobywanie podpisów od tak bardzo znaczących w świecie osób wiąże się z poświęceniem dużej ilości czasu. Czasami, żeby zdobyć upragnione podpisy, trzeba przeznaczyć 2-3 dni. Składają się na to poszukiwanie potencjalnej daty i godziny przylotu (mówiąc o osobie z zagranicy), później lokalizowanie właściwego hotelu i często długie godziny wyczekiwania na odpowiedni moment. Najbardziej w tej pasji lubię to, że najlepsze momenty są wtedy, kiedy razem z przyjaciółmi, kolekcjonerami z całej Polski, których poznałem na tzw. Łowach, poszukujemy już na miejscu konkretnych informacji. Te chwile spędzone razem uważam za najcenniejsze. A zwieńczeniem wyjazdu jest to, czy uda się zdobyć autograf, czy też nie.

W serii „W świecie gwiazd” zaprezentuję kilka najciekawszych historii związanych z uzyskaniem podpisu lub spotkaniem ze znanymi ludźmi.

Michał Bazela