Wspomnień czas… Lizbona 2020

Moja przygoda z programem Erasmus + rozpoczęła się w lutym tego roku.

Na początku, jak chyba większość uczestników, miałam wiele wątpliwości, czy to aby na pewno jest dobry pomysł. Jednak z pierwszym dniem w Portugalii zostały rozwiane wszelkie moje wątpliwości. Możliwe, że wiele osób stoi przed takim samym wyborem, jak ja w lutym. W tym moim krótkim sprawozdaniu chciałabym opisać przebieg mojego wyjazdu do Portugalii.

Zacznę może od pierwszego miesiąca. W Portugalii wylądowałam 17 lutego. To, co odczułam na początku, to mocna różnica klimatu między Polską a Portugalią.

Z lotniska odebrał nas (nas ponieważ byłam z dwiema innymi studentkami z naszej uczelni) właściciel mieszkania, które miałyśmy wynajmować. Oprowadził nas po okolicy, pokazał uczelnię oraz najbliższe sklepy.

Początkowo towarzyszył mi ogromny stres. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, ponieważ był to mój pierwszy taki wyjazd za granicę. Miałam również ogromną barierę językową, której w Polsce, mimo wielu dodatkowych zajęć z języka angielskiego, nie umiałam pokonać.

Jednak muszę przyznać, że pierwszy dzień na nowej uczelni okazał się bardzo przyjemny. Wykładowcy powitali nas ze szczerymi uśmiechami, na każdych zajęciach panowała bardzo przyjazna atmosfera. Dało się odczuć, że wykładowcy są dla nas i chcą nam przekazać jak najwięcej niezbędnych informacji.

Przez pierwsze kilka wykładów byłam bardzo załamana, ponieważ przez dość ciężki akcent, bardzo trudno było mi zrozumieć niektórych wykładowców. Jednak dość szybko osłuchałam się z językiem i nie miałam problemu na zajęciach.

Niestety, po dwóch tygodniach uczęszczania na uczelnię, przez pandemię koronawirusa zamknięto wszystkie placówki i wprowadzono “lockdown”. Wprowadzono wtedy zdalne nauczanie. Było nam bardzo ciężko w obcym kraju, w takiej sytuacji bez rodziny. Ciągle miałyśmy wątpliwości co do przyszłości. Odbyłyśmy wiele rozmów z bliskimi i postanowiłyśmy dokończyć program w Portugalii.

Z perspektywy czasu myślę, że podjęłyśmy najlepszą decyzję. Miesiące spędzone na kwarantannie nie należały do najtrudniejszych. Nie miałyśmy zbytnio czasu na rozmyślanie, ponieważ na uczelni miałyśmy bardzo dużo zajęć, co zajmowało nasz cały wolny czas.

Wykładowcy, mimo całej sytuacji, bardzo profesjonalnie podchodzili do zajęć, wiele udało mi się nauczyć podczas tych miesięcy. Sesja także była bardzo dobrze zorganizowana.

Przedmioty jakie realizowałam podczas programu Erasmus + to: Photojournalism, English for Journalism, język portugalski, graphic design, marketing and communication in english language, communication, information and social media literacy.

Po sesji rząd Portugalii zaczął luzować obostrzenia, więc mogłyśmy zacząć zwiedzanie Lizbony i pobliskich miasteczek. Była to chyba najlepsza część Erasmusa. Najbardziej w pamięci zapadły mi takie miasteczka jak Sintra i Cascais.

Co dał mi program Erazmus +? Niezapomnianą przygodę, wielu nowych przyjaciół, niezwykłą poprawę języka, poznanie wielu nowych miejsc.

Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, to mam nadzieję, że tym krótkim sprawozdaniem rozwiałam Ci je choć w połowie. Jest to niezwykła szansa na sprawdzenie siebie, a przede wszystkim na zobaczenie, jak poradzimy sobie w innym kraju, będąc zdani sami na siebie.

Maria Trybuła