Życie jak w Madrycie: jak nie teraz to kiedy…?

Spełnianie marzeń i realizacja życiowych celów to jeden z najmodniejszych ostatnio tematów. Wielką popularnością cieszą się na portalach społecznościowych czy różnego rodzaju blogach ludzie, którzy pokazują w jaki sposób spełniają swoje marzenia: o zdrowym życiu, karierze czy bardzo często podróżach.

Myślimy jednak, że szaleni podróżnicy to szczęściarze, a nam pozostaje tylko patrzenie na ich ciekawe życie. Jesteśmy zbyt młodzi, zależni od rodziców, nie mamy pieniędzy, później zakładamy rodziny i konieczność zarabiania pieniędzy stawia nas w sytuacji, w której sensem naszego życia jest kilka godzin regeneracji po pracy i okazyjne urlopy. Zostajemy zmuszeni do pozostawienia naszych celów i niespełnionych marzeń. Często są to tylko i wyłącznie wymówki, maskujące nasz zwykły, ludzki strach. Czasem jednak na odkrywanie świata jest już za późno, ponieważ zwyczajnie nie mamy na to czasu lub pieniędzy. Jest jednak taki okres naszego życia, kiedy każdy z powyższych powodów staje się już tylko i wyłącznie wymówką usprawiedliwiającą nasz strach. Tym okresem są studia. Dzięki programom wymiany studenckiej mamy bowiem możliwość wyjechania na przynajmniej semestr do krajów takich jak chociażby Hiszpania. Bez martwienia się o finansowanie podróży, bez przerywania studiów, możemy poznać obcą kulturę,  język, a przede wszystkim spełnić marzenia o podróżach i dobrze wykorzystać nasz ziemski czas, bo jak mówił św. Augustyn „Świat jest jak wielka księga – kto nie podróżuje, ten czyta jakby tylko jedną stronę”. Zatem, drodzy studenci, czas odpowiedzieć sobie na pytanie: kiedy, jak nie teraz?

Ja swoją szansę na wymianę studencką w ramach programu Erasmus wykorzystałem na wyjazd do Madrytu. Początkowo celem mojej półrocznej podróży miało być inne hiszpańskie miasto – Murcia, jednak ostatecznie znalazłem się w stolicy Hiszpanii. Madryt to wielka metropolia, zamieszkana przez ponad 3 miliony ludzi. Ogrom miasta dostrzegliśmy zaraz po wylądowaniu na lotnisku Barajas, gdy przez kilkanaście minut nasz samolot jechał po płycie lotniska mijając po drodze trzy terminale. Na szczęście zamieszkaliśmy jednak w dzielnicy położonej poza centrum miasta, dzięki czemu ominęły nas największe wady mieszkania w hiszpańskiej stolicy, takie jak chociażby spory smog, który już na stałe zadomowił się w Madrycie. Ceną jaką musieliśmy zapłacić za spokój naszej dzielnicy, była jednak odległość od uczelni. Madryt na szczęście jest miastem fantastycznie skomunikowanym, w którym do dyspozycji mieszkańców jest kilkanaście linii metra, autobusy, pociągi podmiejskie oraz pociągi regionalne. Największe miasto Hiszpanii okazało się także oczywiście pięknym miejscem. Palacio Real, Retiro Park, Palacio de Cibeles, Katedra Almudena czy Plaza Mayor to miejsca, które niewątpliwie na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

Oczywiście, znaleźliśmy także czas na zwiedzanie okolic Madrytu oraz innych rejonów Hiszpanii. Już w pierwszym miesiącu naszego pobytu w kraju corridy postanowiliśmy odwiedzić Barcelonę – jedno z najpiękniejszych miast Europy. Stolica Katalonii zwana jest miastem Gaudiego, ponieważ znajduje się tutaj wiele pięknych budowli zaprojektowanych przez słynnego architekta. Przede wszystkim warto wspomnieć tu o jednym z najpiękniejszych kościołów świata – nieskończonej bazylice Sagrada Familia, ale także o przepięknym Parku Güell czy kamienicy zaprojektowanej przez Gaudiego, znanej jako Casa Batlo. Wszystkie te miejsca są niesamowite, czego dowodem jest fakt, że żadne współczesne programy komputerowe do architektury nie były w stanie podołać projektom słynnego artysty i musiano użyć programów do projektowania samolotów i okrętów. Tylko te programy były w stanie uwzględnić niezwykłe, opływowe kształty, które tworzył w swoich projektach Antonio Gaudi. Barcelona to także miasto, zachwycające swoją różnorodnością. Poza bajecznymi dziełami architektury, można tutaj zobaczyć także uroczy port z piękną plażą, gotycką starówkę czy Plac Hiszpański z przepięknym pałacem. Udało nam się także obejrzeć na żywo ze słynnego stadionu Camp Nou, mecz legendarnej FC Barcelony z Leo Messim, Neymarem czy Gerardem Pique na czele.

Niezapomnianym wrażeniem były także wszystkie bliższe podróże. Mieliśmy szczęście zobaczyć takie miasta jak Alcala de Henares, Salamanca , Avila czy Segovia. Największe wrażanie zrobiła na nas ta ostatnia. Wszystkie te miejscowości utwierdziły nas jednak w przekonaniu, że najbardziej atrakcyjna w Hiszpanii jest jej różnorodność, czego dowodzi chociażby sposób spędzenia przez nas ostatniego miesiąca naszego stypendium. Dzięki tanim lotom krajowym po Hiszpanii, pod koniec stycznia wybraliśmy się bowiem na Gran Canarię – jedną ze słynnych Wysp Kanaryjskich, zwanych wyspami wiecznej wiosny. Podczas gdy w Polsce temperatury nadal były minusowe, my mieliśmy możliwość opalać się na pięknych kanaryjskich plażach z piaskiem z Karaibów, chodzić po wydmach w Maspolomas, gdzie kręcone są filmy o Sacharze czy smakować kanaryjskich bananów i owoców morza wprost z Atlantyku. Kilka dni przed wyjazdem na Gran Canarię, wybraliśmy się natomiast w góry, położone zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od centrum Madrytu. Niestety nie udało się nam zdobyć Peñalary (2428 m n.p.m.) – najwyższego szczytu pasma górskiego Sierra de Guadarrama – ale możliwość wspinania się po najwyższych partiach ośnieżonych szczytów gór, które swoją wysokością dorównują polskim Tatrom była niezapomnianym wrażeniem.

A dla tych y Was, którzy planują wyjazd do Madrytu kilka praktycznych informacji:

Uczelnia: Uniwersytet CEU San Pablo w Madrycie to prywatna uczelnia o wysokim poziomie nauczania. Składa się ona z dwóch kampusów położonych w dwóch różnych częściach miasta. Kampus Monteprincipe znajduje się poza Madrytem i studiują na nim głównie studenci kierunków ścisłych. Nasz wydział znajdował się w dzielnicy Moncloa przy stacji metra Metropolitano. Jest to okolica, gdzie swoją siedzibę ma większość madryckich uczelni, w tym największa z nich – Universidad Complutense de Madrid, gdzie studiuje 70-90 tysięcy studentów każdego roku.

Kursy: Studenci zagraniczni na Uniwersytecie CEU San Pablo mają możliwość wybrania nauczanych przedmiotów. Do wyboru mieliśmy zarówno przedmioty wykładane w języku angielskim (mniejszość) jak i rzecz jasna, te wykładane po hiszpańsku. Ze względu na brak znajomości języka hiszpańskiego w naszym przypadku byliśmy jednak ograniczeni w swoim wyborze, wybierając tylko z pierwszej grupy. Przez cały wrzesień mieliśmy w związku z tym możliwość uczęszczania na wszystkie wykłady i ćwiczenia, dostępne na liście kursów,        spośród, których mieliśmy później zdecydować się na pięć z nich. Musieliśmy oczywiście uwzględnić także złożoność planu zajęć, ponieważ zajęcia, które nam się podobały najbardziej, często pokrywały się ze sobą w planie. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na następujące przedmioty:

  • Basics of photography and aesthetics, czyli Podstawy Fotografii i Estetyki. Był to przedmiot, który cieszył się największym powodzeniem wśród zagranicznych studentów, ze względu na rekomendacje wystawiane przez hiszpańskich studentów. Wszyscy zgodnie podkreślali, że ominięcie tego przedmiotu byłoby błędem, dlatego też aby zapisać się na te zajęcia, trzeba było wyprzedzić pozostałych studentów przy rejestracji przedmiotów, ponieważ liczba miejsc była ograniczona. Było to związane z liczbą profesjonalnych aparatów fotograficznych, jakie uczelnia dawała nam do ćwiczeń ( jedna z lepszych lustrzanek na rynku – Canon 5D Mark III). Na szczęście udało nam się zapisać na te zajęcia, dzięki czemu mogliśmy nie tylko poznać historię fotografii i najsłynniejszych twórców i ich dzieła, ale także popracować na aparatach analogowych i wywołać później zdjęcia w profesjonalnej ciemni, ćwiczyć robienie zdjęć w profesjonalnym studiu fotograficznym ze specjalnym naświetleniem a także nauczyć się wielu praktycznych tajników robienia i obróbki zdjęć.
  • Radio było przedmiotem, na którym oprócz teorii, mogliśmy także co tydzień pracować w profesjonalnym studiu radiowym, pisząc, nagrywając i realizując radiowe serwisy informacyjne oraz audycje tematyczne. Wykładowcą była Sara Ruiz Gomez, która pracowała dla brytyjskiego radia BBC. Dzięki temu oprócz praktycznych umiejętności radiowych mogliśmy także podszkolić swój język angielski, którego często musieliśmy używać w bardzo oficjalnej, medialnej formie. Na koniec semestru, w ramach zaliczenia oprócz egzaminu, mieliśmy za zadanie nagrać krótki reportaż radiowy, który trafił na stronę internetową uczelni.
  • Technologies for web design and programming I, czyli podstawy tworzenia stron internetowych i programowania. Na tym przedmiocie mieliśmy możliwość poznania podstaw języków programowania internetowego. Były to powszechnie używane języki informatyczne, takie jak HTML, Python czy CSS. Był to kurs dostosowany dla studentów kierunków humanistycznych, jednak zadania zaliczeniowe sprawiały nam sporo problemów. Mieliśmy bowiem w ramach zaliczenia części praktycznej przedmiotu do zrobienia cztery ćwiczenia informatyczne, w których musieliśmy pisać różne podstawowe aplikacje internetowe. Były to trudne i wymagające zajęcia, ale jednocześnie mieliśmy okazję poznać podstawy zagadnienia, które obecnie staje się coraz ważniejsze.
  • Art Direction, czyli nauka kreatywnego myślenia. Podczas tych zajęć, które prowadziła dla nas laureatka Złotych Lwów z Cannes w dziedzinie reklamy, mieliśmy okazję nauczyć się kreatywności przy tworzeniu kampanii reklamowych. Pracując z programem Adobe Illustrator i Adobe Photoshop tworzyliśmy logo firmy kosmetycznej a następnie reklamy firmy stworzonej na potrzeby zajęć. Na koniec, w ramach zaliczenia, w kilkuosobowych grupach tworzyliśmy całą kampanie reklamową firmy fryzjerskiej, opierając się na ciekawym koncepcie. Oprócz tego mogliśmy także nauczyć się, podczas zajęć teoretycznych tego, z czego składają się i jak działają agencje reklamowe.
  • Spanish as a foreign language A1, czyli kurs hiszpańskiego dla początkujących. Dzięki tym zajęciom, mogliśmy nauczyć się podstaw języka hiszpańskiego, który był nam wielokrotnie niezbędny w życiu codziennym, ponieważ mieszkańcy Madrytu praktycznie w ogóle nie rozmawiali po angielsku. Poziom kursu nie był wysoki, ze względu na to, że nasza grupa składała się z ludzi z całego świata (od studentów z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Australii, Libanu, Belgii czy Holandii po Tajwan i Malezję), jednak udało nam się mimo to wiele nauczyć i osiągnąć stosunkowo zadowalający poziom języka hiszpańskiego w stosunku do możliwości jakie mieliśmy.

Warunki studiowania: Uniwersytet CEU San Pablo zapewnia bardzo dobre warunki studiowania. Grupy, w których uczęszczaliśmy na zajęcia nie były liczne, co pozwalało na bezpośrednie kontakty z wykładowcami. Wszystkie sale, w których odbywały się wykłady i ćwiczenia były bardzo blisko siebie. Nasz wydział nie był zbyt duży a Centrum Audiowizualne, w którym odbywały się zajęcia praktyczne, znajdowało się blisko wydziału. W okolicy były także boiska sportowe oraz siłownia, z której mogliśmy korzystać. Największą zaletą madryckiej uczelni było jednak niewątpliwie jej wyposażenie. Przy okazji każdych praktycznych zajęć mieliśmy do dyspozycji najlepszy i najnowocześniejszy sprzęt. Na zajęciach z fotografii, oprócz wspomnianych już aparatów marki Canon mogliśmy korzystać ze specjalnej, wyposażonej ciemni do wywoływania zdjęć analogowych, studia z profesjonalnymi lampami błyskowymi do fotografii studyjnej, czujnikami światła, aparatami analogowymi oraz komputerami z oprogramowaniem do obróbki zdjęć. Na zajęciach z radia także korzystaliśmy z profesjonalnego, wytłumionego studia nagraniowego, z najnowszą konsoletą do realizacji. Mieliśmy oczywiście także możliwość korzystania z sal komputerowych, wyposażonych w najnowocześniejsze komputery, a na terenie całej uczelni było darmowe Wi-Fi. Warunki studiowania były zatem naprawdę dobre.

Warunki mieszkaniowe: Madryt jest stosunkowo drogim miastem, jeśli chodzi o wynajem mieszkań studenckich. Ceny oscylują w granicach 300-400 euro, co oznacza, że całość stypendium Erasmusa trzeba często przeznaczyć na mieszkanie. W naszym przypadku, udało nam się dzięki pomocy madryckiej Polonii, zamieszkać za dużo mniejsze pieniądze wraz z polską rodziną. Warunki mieliśmy bardzo dobre, jednak mieszkaliśmy daleko od centrum miasta. Do uczelni jechaliśmy 40-50 min.

Koszty utrzymania: Jak mówiłem, Madryt nie jest najtańszym miastem na tle innych miast Hiszpanii. Jednak w naszym przypadku byliśmy w zasadzie pozytywnie zaskoczeni cenami. Zwłaszcza podstawowe produkt spożywcze można kupić w marketach w wyjątkowo niskich cenach. Za 30 euro robiliśmy często zakupy spożywcze, które starczały nam na ponad tydzień. Bardzo tanie były także bilety miesięczne po Madrycie. Za zaledwie 20 euro mogliśmy jeździć wszystkimi madryckimi środkami transportu (autobusy, pociągi podmiejskie, pociągi regionalne w obrębie Communidad de Madrid oraz metro) nie tylko po Madrycie, ale także po okolicach. Dzięki temu mogliśmy praktycznie za darmo pojechać np. w sięgające prawie 2500 m.n.p.m góry Sierra de Guadarrama czy do pobliskiego Toledo. Mniej korzystne cenowo było jedzenie na mieście, ale po jakimś czasie także i z tym można było sobie poradzić znajdując ciekawe restauracje w dobrych cenach.

Adaptacja kulturowa: Początkowo aklimatyzacja w Madrycie nie była dla nas łatwa ze względu na barierę językową. Nie spodziewaliśmy się bowiem, że Hiszpanie w Madrycie nie potrafią kompletnie komunikować się w języku angielskim. Było to na początku dla nas sporym problemem, ponieważ nasza znajomość języka hiszpańskiego była zerowa i bazowaliśmy na nadziei, że w sklepie i innych tego typu miejscach będziemy mogli przekazać podstawowe komunikaty po angielsku. Z czasem nauczyliśmy się podstaw hiszpańskiego i przestało to być problemem. Poza tym nie mieliśmy dużych problemów, ponieważ trafiliśmy na bardzo pomocnych Polaków, z którymi się poznaliśmy. Chodziliśmy na polskie msze oraz do wspólnoty, w której także byli Polacy. Dzięki temu mogliśmy zawsze liczyć na ich pomoc i szybko zaaklimatyzowaliśmy się w Hiszpanii.

Ocena wyjazdu: Podsumowując, wyjazd na wymianę studencką oceniam jako bardzo udany.

Te pół roku spędzone w Hiszpanii było niewątpliwie jednym z najlepszych okresów naszego życia. W naszej pamięci nadal są ludzie tam poznani oraz cudowne miejsce, których nie zapomnimy nigdy, a dyski naszych komputerów nie mogą już pomieścić ilości zdjęć, które przywieźliśmy. Dlatego też o wszystkich moich przeżyciach, związanych z wyjazdem na wymianę studencką do Madrytu mógłbym opowiadać i pisać wiele.

Udało nam się trafić do bardzo dobrej uczelni i poznać ciekawych ludzi. Zdobyliśmy wiele nowych, cennych umiejętności i doświadczeń związanych z zawodem dziennikarskich. Poznaliśmy także w stopniu podstawowym język hiszpański, który jest jednym z najpopularniejszych języków na świecie i przede wszystkim poznaliśmy hiszpańską kulturę i obyczaje oraz zwiedziliśmy piękne okolice Madrytu. Poznaliśmy także wiele osób, dzięki którym na pewno wrócimy jeszcze kiedyś do stolicy Hiszpanii.

Najważniejsze jednak nie jest czytanie na temat życia innych ludzi, a spełnianie własnych marzeń. Zatem do dzieła. Następny taki tekst musi być TWÓJ!

Wojciech Kościak